Aktualności

Zapraszamy do Świetlicy dla Pań

W marcu tego roku nastąpiło otwarcie naszej zupowej świetlicy dla Pań. Niestety zaraz po otwarciu musiało nastąpić przymusowe zamknięcie spowodowane pandemią. Od kilku tygodni świetlica ponownie działa. Bardzo z tego powodu się cieszymy. W świetlicy nasze Zupowe Przyjaciółki mogą skorzystać z kąpieli, wyprać i wysuszyć rzeczy. Mają dostęp do komputera, drukarki, Internetu i telefonu. Na półkach mamy książki, które można wypożyczyć lub poczytać na miejscu. Zawsze jest dobra kawa, herbata i coś słodkiego. Wygodna kanapa z puchatym kocem. Wiemy, że w życiu różnie bywa.

Nakarmiliśmy co najmniej 160 osób!

152. Zupa przeszła do historii. „Jeżeli jesteś dobrym człowiekiem to z całą pewnością znajdziesz w Zupie swoje miejsce”. Dziś to hasło było bardziej niż zwykle aktualne. Przy dzisiejszym stole zasiadło wielu różniących się od siebie  ludzi. Te różnice nie mają żadnego znaczenia kiedy celem jest sprawienie, aby ci, którym żyje się gorzej zjedli ciepły posiłek. Ziemniaki i marchewka nie buntują się, a my tym bardziej nie mamy zamiaru. Dziś ugotowaliśmy kalafiorową. Zapełniliśmy nią 2 termosy. 90 litrów zupy.

Każde sobotnie spotkanie to jedna wielka niewiadoma

151. Zupa na Głównym za nami! Każde sobotnie spotkanie to jedna wielka niewiadoma. Nie wiadomo ile osób przyjdzie, z jakimi problemami, ile czasu będzie trwało nasze spotkanie, czy wystarczy jedzenia, ile pracy będą mieć medycy i czy będzie to jeden z tych dni kiedy ktoś powie” potrzebuję pomocy, pomożesz?” W tą sobotę była dodatkowa niepewność związana z pogodą – będzie padał deszcz w czasie wydawania posiłku czy może jednak nie? Głosy były podzielone. W końcu decyzja: wracamy na peron. Minęło ponad 5 miesięcy od ostatniej zupy wydanej w tym miejscu, pod dachem.

Świąteczne krojenie cebuli

15 sierpnia to wyjątkowy dzień. Świąteczny, a dla wielu wolny od pracy. Dla wolontariuszy Zupy na Głównym to kolejna sobota, dzień, podczas którego mobilizujemy nasze siły i spotykamy się na Przemysłowej. W tę sobotę po raz 150-ty (!) przygotowaliśmy ciepły, zdrowy posiłek, którym podzieliliśmy się z potrzebującymi osobami na PST Dworzec Zachodni. Przygotowania do sobotniej zupy zawsze zaczynamy już w piątek. Dzięki naszemu „zupowozowi” możemy bezpiecznie przywieźć do siedziby Zupy na Głównym mięcho, wiele kilogramów produktów spożywczych i mnóstwo chleba.

Pogaduchy przy krupniku

149. Zupa na Głównym przeszła do historii. W temperaturze „saunowej” posiłek przygotowali z nami i dostarczyli ciasta wolontariusze z Aquanet SA. Jak zwykle wszystko poszło sprawnie i w miłej atmosferze. Przygotowaliśmy 150 paczek z kanapką, kawałkiem domowego ciasta, jabłkiem/sokiem pomidorowym. Do każdej paczki była też pół litrowa butelka wody zajmująca niewiele miejsca w plecaku. Założenie było takie, że  jak będzie butelka to i kran się znajdzie, żeby ją napełnić. Ugotowaliśmy 90 litrów pysznego krupniku na żeberkach.

Jakie to szczęście mieć takich fajnych ludzi wokół siebie

148. Zupa za nami! Ten tydzień dla naszych wolontariuszy był bardzo pracowity i pełen emocji. Był to czas zwątpienia, radości, troski i łez. Kalejdoskop odczuć i uczuć. Dziś jak przyjechaliśmy po Zupie na Przemysłową, to pomyślałam: jakie to szczęście mieć takich fajnych ludzi wokół siebie. Jak wiesz, że nie jesteś sam to i porażki mniej bolą. Więc walczymy dalej dla tego jednego na stu, który zechce powalczyć o siebie. Statystyki nie da się zmienić, ale można niezmiennie mieć wiarę, że komuś zmienisz życie przysłowiową miską zupy. Dziś to była „botwina a’la ukraina”.

Potrzebujących było naprawdę wielu

147. Zupa przeszła do historii. Tym razem pyszna pomidorowa z ryżem i smacznymi pulpetami, nad których przygotowaniem czuwała głównie Halina. Był bardzo ciepły dzień, a gorącą zupę rozdaliśmy na dworcu do ostatniej kropli.

Gulaszowa w trudnych czasach

146. „Zupa na Głównym” była nieco inna. Przez to wydawanie paczek zrobiło się nam na zupowych spotkaniach troszkę nie tak, jak sobie tego życzyliśmy. Zaczęliśmy odnosić wrażenie, że oprócz tych, którzy faktycznie potrzebowali wsparcia zaczęli się też pojawiać – jakby to powiedzieć – łowcy okazji. To znaczy, takie osoby, które nie tyle były głodne, ile chętnie brały paczki zawierające różne produkty. Jak zapewne pamiętacie z wcześniejszych wpisów, były to nie tylko kanapki, ale różne słodycze, owoce, płyny do dezynfekcji, maseczki itp.

Z każdym kolejnym tygodniem coraz więcej osób

145. Zupa za nami. Z każdym kolejnym tygodniem przybywa na nią coraz więcej osób. Zastanawiamy się jak to dalej będzie. Wczoraj było 180 osób, Wydaliśmy 150 paczek w standardzie ( zupa, kanapki, owoc, ciasto, woda) i 30 paczek z tak zwanym suchym prowiantem ( chleb, pasztet, ciasto, sok pomidorowy). Coraz mniej podoba mi się taka forma pomocy. W założeniu zupa ( posiłek) miała być pretekstem do rozmowy i budowania relacji. Teraz niczym nie różnimy się od baru szybkiej obsługi, Dostajesz paczkę z jedzeniem, dziękujesz albo nie i odchodzisz.

Ring of Care

Wczoraj był szczególny dzień. Bo raz, że nasza Zupa, ale również w tym czasie, kiedy my gotowaliśmy grochówkę, nasza Ania aktualnie przebywająca w Irlandii objeżdżała 180-kilometrową trasę nazwaną „Ring of Kerry” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Pierścień_Kerry). Przyznam się, że w pierwszym momencie nazwa Kerry skojarzyła mi się z „care” – słowem, które w języku angielskim oznacza opiekę lub troskę.

Strony