Gotujemy z wolontariuszami z Duda-Cars
447. Zupa w sobotni słoneczny dzień powstała dzięki wsparciu finansowemu i niezwykłej ekipie wolontariuszy z Mercedes-Benz Duda-Cars. To ich druga wizyta w tym roku i znowu pokazali, co znaczy wejść w działanie całym sercem. Od pierwszej minuty było widać, że przyszli nie „pomóc”, ale być częścią czegoś ważnego. Uśmiechy, energia, gotowość do pracy - aż zupa ugotowała się o całe pół godziny wcześniej, jakby czuła tę dobrą atmosferę.
Wolontariusze z Mercedes-Benz Duda-Cars mają w sobie coś, co trudno opisać jednym słowem. Ich obecność uspokaja. Niebieskie koszulki migają między stołami, ktoś kroi warzywa, ktoś pakuje kanapki, ktoś inny ciasto. I wiesz, że będzie dobrze, że wszystko pójdzie sprawnie, na czas, z troską o każdy szczegół. To ogromny komfort i ogromny dar. Tego dnia przygotowaliśmy 100 litrów sycącej fasolowej. Do tego kanapki, ciasto od wolontariuszy firmowych i Koło Gospodyń i Gospodarzy Wiejskich „Głos Daszewic”, kawa, herbata.
Z wydawki wróciliśmy z pustymi termosami i skrzynkami. Każdy potrzebujący wsparcia, który przyszedł o 17.30 na PST Dworzec Zachodni, dostał posiłek. To zasługa ludzi, którzy tego dnia oddali swój czas, ręce i serce. I było wiele „dziękuję”. Takich, które zostają w człowieku na długo.
Dwóch Panów podeszło do mnie, uścisnęło moją rękę i mieli potrzebę przytulenia się. Usłyszałam: „Dziękujemy, że pomagacie bezdomnym” powiedzieli ze łzami w oczach. Po chwili jeden z nich wrócił i zapytał, czy pomogę mu wyjść z tej sytuacji. Wyciągnęłam wizytówkę. „Proszę przyjść we wtorek”, bo wtorek to taka kontynuacja soboty - to początek drogi. Mamy zasoby, mamy ludzi chętnych pomóc, mamy mieszkania, ale najważniejsza jest gotowość tej jednej osoby, która powie: „chcę spróbować”.
Sobotnie wydawki to preludium. To moment, w którym człowiek w kryzysie dostaje coś więcej niż jedzenie - dostaje sygnał, że ktoś go widzi. A dzięki wolontariuszom ten sygnał jest jasny, ciepły i prawdziwy.
Bez nich nie byłoby tej soboty. Bez nich nie byłoby tylu pełnych termosów, tylu uśmiechów, tylu rozmów, tylu „dziękuję”.
Jesteśmy wdzięczni za każdą parę rąk, która do nas dołącza. Za każdą osobę, która mówi: „jestem, pomogę”. To dzięki Wam możemy karmić, wspierać, dawać nadzieję i czasem coś jeszcze większego: realną szansę na zmianę życia.
Wiola












