Gdyby zupy było więcej
444 Zupa. Piękna liczba. Szczęśliwa dla gotowanej zupy, która wyszła cudnie dobra. Zaczęłam od porannych zakupów – świeże warzywa, składniki na obkład do kanapek. Później szybki kurs do piekarni po chleb, żeby niczego nie zabrakło. Na miejscu Ela przejęła dowodzenie przy garach i gotowała pyszną pomidorową z ziemniakami.
Na gotowaniu pojawiło się też kilka nowych osób – i naprawdę świetnie się spisały! Ogromne dzięki za zaangażowanie i serce włożone w pomoc przez każdego wolontariusza. Dla nowych szczególne dzięki z mojej strony, dziś było naprawdę sporo pracy.
Kiedy dojeżdżaliśmy pod dworzec, złapał nas lekki deszcz, więc schroniliśmy się pod zadaszeniem. Dziewczyny ogarniały zapisy na odzież, kosmetyki, bieliznę i śpiwory, a wolontariusze wydawali jedzenie – ciasto, kawę, kanapki i oczywiście naszą zupę. Wszystko znikało w szybkim tempie – ludzie jedli ze smakiem i było widać, jak bardzo tego potrzebują.
Bezdomność to ogromny ciężar – codzienna walka o podstawowe potrzeby, o ciepło, jedzenie, godność. Dlatego takie działania mają sens. To nie tylko posiłek – to chwila wytchnienia, rozmowa, poczucie, że ktoś widzi i nie jest obojętny. Wydaliśmy wszystko, co mieliśmy. A gdyby zupy było więcej – to też by się nie zmarnowała.
Dziękujemy każdemu, kto dokłada swoją cegiełkę. Trzymajcie się ciepło. Mamy już wiosnę, czas odrobinę odetchnąć i zrobić coś dobrego.
Pozdrawiam,
Wasz zupowy wolontariusz,
Małgośka.






