Aktualności

Z pamiętnika wolontariusza

Sobota, dzisiaj Zupa. Nareszcie! Standardowo prace zaczynam od ulubionej czynności: najpierw przerwa i kawa. Później może nie być czasu. Kończę akurat, gdy przychodzą pozostali. Nasz skład na dzisiaj, to Justyna, Magda, Zuza, Krzysiu, Filip, Majster, no i ja. Dzisiaj grochowa. Konkretna zupa dla konkretnych ludzi. Na pierwszym planie obieranie i krojenie. Idzie szybko, bo bez warzyw Justyna nie zacznie gotować. Dzisiaj to ona jest Master Szefem. Jest nas garstka a pracy sporo. Do obrania i pokrojenia mamy 25 kg warzyw. Pracujemy i gadamy. Ilu ludzi, tyle tematów.

Dbajcie o siebie i nie dajcie się zwariować

Dziękujemy, wszystkim tym, dzięki którym mogła się odbyć 160. Zupa na Głównym. W nas jest dużo determinacji, ponieważ trzymamy się tego, że przyjacielem się jest, a nie bywa. Nie jest łatwo, ale teraz jest chyba taki czas i musimy go przetrwać. Wspólnie i solidarnie. Nakarmiliśmy wszystkich, którzy przyszli na spotkanie z nami. 100 litrów fasolowej i 150 kanapek przygotował niewielki skład Gosia,Filip, Krzysztof i Waldek.

Strach jest najgorszym doradcą

Po raz 159. spotkaliśmy się z ludźmi w potrzebie. W potrzebie zjedzenia ciepłego, pożywnego posiłku, być może pierwszego tego dnia. W sobotę obchodziliśmy też symboliczną trzecią rocznicę powstania naszej inicjatywy. Nie było na dworcu tortu i nie było gromkiego „sto lat”, jak to w poprzednich latach bywało. Jednak był to wyjątkowy dzień, ponieważ otrzymaliśmy od Was wiele wsparcia. Nasz domofon dzwonił bez przerwy. Dzieliliście się z nami tym co mieliście.

Nie jest łatwo, ale się nie poddajemy!

Od najbliższej soboty, to jest od 16 października, znowu będziemy gotować w bardzo małym gronie - 6 osób. Robimy wszystko, aby nie zostawić "naszych" bez pomocy. Po raz kolejny powraca scenariusz z początków pandemii. Sił i pieniędzy na to wszystko zaczyna nam już brakować. Nie, nie jest łatwo, ale jeszcze się nie poddajemy. Do odwołania nie wpuszczamy wolontariuszy z zewnątrz na gotowanie. Jeżeli nie jesteś w ustalonej szóstce to niestety nie będziesz mógł nam pomagać. Próbujemy działać planowo, aby miał kto ugotować i wyjść z posiłkiem w każdą sobotę.

Wczoraj wróciliśmy pod dach, na peron

158. Zupa na Głównym za nami. Wczoraj wróciliśmy na peron. Padał deszcz. Dach nad głową dawał poczucie bezpieczeństwa.Osób było mniej niż ostatnio bywało. Potem pomyślałam, że tak dawno nie wydawaliśmy jedzenia w środku, że jeżeli ktoś nie podszedł wystarczająco blisko to mógł pomyśleć,że nas nie ma. Od 3 lat w każdą sobotę jesteśmy. W tym roku wyjątkowo często zmieniamy sposób naszego funkcjonowania. Następna sobota będzie rocznicowa. 14 października miną 3 lata od naszego pierwszego spotkania z osobami potrzebującymi ciepłego posiłku, rozmowy i akceptacji.

Dwa wypełnione po brzegi termosy rozeszły w nieco ponad pół godziny

Wiecie co? Wczoraj 157. „Zupa na Głównym” nakarmiła ponad 170 osób. Przeciętnie w roku są 52 tygodnie i jeśli podzielimy liczbę spotkań przez liczbę tygodni, to okaże się, że poznańska „Zupa na Głównym” działa już 3 lata! Tak, to prawda – 17 października nasze spotkanie będzie związane z trzecią rocznicą działalności. Trzy lata, to nie jest zbyt wiele. Jeśli odnieść to do wieku dziecka, to już chodzi, pewnie też jakoś tam po swojemu mówi, ale jeszcze daleko mu do dorosłości. Nie mam pewności czy to dobre porównanie, bo co by nie powiedzieć, to „Zupa” już nieco okrzepła i ma swoje korzenie.

Zupa zawsze wyciąga rękę do tych, którzy chcą zmiany na lepsze

156. „Zupa na Głównym” ponownie nakarmiła ponad 180 osób. Gdy jak zwykle o 17:30 w sobotę przyjechaliśmy na PST „Dworzec Zachodni”, to wydawało się, że chętnych będzie mniej niż tydzień temu. Zaczęliśmy się nawet obawiać, czy rozlejemy całość zupy z dwóch termosów. Jednak gdy rozłożyliśmy stoły i otwarliśmy termosy, a nad PST uniósł się zapach sojowej, to ustawiła się bardzo długa kolejka oczekujących. Za sojową kryje się cała historia. Jakiś miesiąc temu dostaliśmy od zagranicznych studentów uczących się w Poznaniu 20 kilogramów soi (dziękujemy Chris!).

Jeden posiłek to 7,50

155. Zupa na Głównym za nami! Tradycyjnie o 13:00 zaczęliśmy przygotowywanie posiłku z którym wychodzimy do osób potrzebujących w każdą sobotę. Nigdy nie wiemy ile tych osób przyjdzie, ale za każdym razem mamy nadzieję, że każdy głodny człowiek zostanie nakarmiony. Tym razem przygotowaliśmy 100 litrów zupy pomidorowej, 190 pulpetów, 300 kanapek, dodatkowe 30 paczek z suchym prowiantem. Były też słodkie szyszki od  Andrzeja, kilka ciast od dobrych ludzi, kawa, herbata, woda, soki pomidorowe. Nasz „Zupowóz” ledwo to wszystko pomieścił.

Ogórkowa, że palce lizać

Dziś zapowiadało się sporo pracy dla niewielu osób, ale na szczęście okazało się inaczej. Na zupowej grupie z wiadomościami co tydzień zamieszczamy taką ankietkę, w której można zaznaczyć, czy będzie się pomagało w przygotowaniu zupy i kanapek, czy pomoże się na PST, czy może udzieli pomocy medycznej itp. I tak jakoś wyszło, że swoją obecność zasygnalizowały tylko 3 osoby, z czego 2 tylko na dworcu. Policzyliśmy – Majster i my jesteśmy zawsze, plus Gosia, to będzie nas czworo. No cóż, jakoś musimy dać radę. Tymczasem okazało się, że wpadli do nas Chris, Kasia, Paulina i Olga, Sławek.

W kuchni było sporo pracy

153. Zupa za nami! Jak w każdą sobotę, spotkaliśmy się o 13, aby ugotować 90 litrów zupy dla naszych Przyjaciół w potrzebie. Tym razem gotowaliśmy pożywny żur z kiełbasą i jajkiem. Prosiliśmy Was o ciasta i nie zawiedliście. Pysznych domowych ciast starczyło do każdej paczki. Dziękujemy! Magda z Darią segregowały rzeczy, które do nas przynieśliście. W kuchni było sporo pracy. Obieranie, krojenie, smażenie, szykowanie kanapek, pakowanie.  Tym razem było międzynarodowo.

Strony