Aktualności

Od kilku miesięcy wtorki to bardzo pracowite dni

Od kilku miesięcy wtorki to bardzo pracowite dni. Nie inaczej było wczoraj. Filip pracował za baristę proponując kawę, herbatę i coś słodkiego, żeby kalorii było trochę więcej w ten styczniowy i śnieżny dzień dla tych, którzy czekali na indywidualne spotkania z Mariolą, która jest pracownikiem socjalnym. Ja byłam od skanów, emaili i zadawania pytań dodatkowych. Po pomoc przyszło 13 osób i nikt nie odszedł bez załatwionej sprawy. W głównej mierze było to wskazanie pracodawcy i umówienie na rozmowę oraz znalezienie miejsca schronienia. Jedną osobę przyjęliśmy na nasze mieszkanie wspomagane.

100 litrów fasolowej, a kanapek więcej niż zwykle!

171. Zupa na Głównym za nami! Grupą wolontariuszy ugotowaliśmy 100 litrów fasolowej. Kanapek było więcej niż zazwyczaj. Wydawało nam się, że mamy wszystkiego za dużo, ale zabraliśmy mimo wszystko jeszcze trochę więcej i soków i suchego prowiantu. Trudno jest przewidzieć ile osób do nas przyjdzie. Zazwyczaj pakujemy tak "na wszelki" tyle ile nasze auta mogą pomieścić. Gdy tylko wyjechaliśmy z zakrętu i zobaczyliśmy ile ludzi na nas czeka pomyślałam, że tym razem intuicja i odpowiedź Gosi "tak" na to czy zabieramy jeszcze dodatkowo paczki z suchym prowiantem i chleb była dobrą decyzją.

Pyszną gulaszową witamy nowy rok 2021

Za nami 170. Zupa, która przypadła w pierwszą sobotę roku 2021! Przepyszny gulasz ugotowało dla "naszych" Whiskey in the Jar Stary Browar Poznań. Pochwałom nie było końca.

W jakimkolwiek miejscu w życiu teraz jesteś

169. Świąteczna Zupa na Głównym za nami! W ten świąteczny czas nie zabrakło wolontaryjnych, chętnych rąk do pracy. Nieustannie mnie to zadziwia, bo przecież jeżeli ktoś chciałby poleniuchować to wymówka typu: "mam gości", "jadę do rodziny" spotkałaby się ze zrozumieniem, a tutaj nie dosyć, że takich nie było, to wielu zorganizowało sobie święta tak, żeby wrócić na świąteczne przygotowanie posiłku dla osób potrzebujących.

Są ludzie, którzy korzystając z naszej dobroci nazywają ją naiwnością

Za nami Zupa numer 166. Spóźniony ten post, a wszystko przez to, że są kłopoty z naszym zupowozem. Tak zwana bieganitwa zajęła mi dziś pół dnia, bo nasz ukochany, wysłużony pojazd ma jakieś drobne problemy z przełykiem lub trawieniem, ale diagnoza padnie dopiero jutro. Marzy nam się coś nowszego, mogącego pomieścić więcej niezbędnych przedmiotów i w razie potrzeby ludzi, ale jak na razie po prostu nie stać nas na zakup. Pieniądze są potrzebne gdzie indziej. Nie mamy nieograniczonych środków, a te które nam powierzacie staramy się wydawać jak najbardziej racjonalnie.

Wczoraj nakarmiliśmy 180 osób

165. Zupa za nami! Wczoraj nakarmiliśmy 180 osób. Gorący, pożywny kapuśniak, kanapki, domowe ciasto, jabłko, sałatka makaronowa, soki, kawa, herbata. Wielu miało spokojną noc, bo nie towarzyszył im głód. Znowu pojawiło się wiele nowych twarzy. Bez względu na to, co dzieje się dookoła, przestrzegając zasad bezpieczeństwa, nadal działamy. Bardzo dziękujemy, że w wielu Waszych sercach jest miejsce dla Zupy, że o nas pamiętacie i nie jest to jednorazowa pomoc, ale systematyczna. Taka, o której marzy wiele organizacji. Odwiedza nas w tygodniu i w soboty wielu z Was.

Prace naszych Pań

Kiedy latem na świetlicy dla naszych Pań zaczęliśmy warsztaty z robienia ozdób świątecznych niektórzy się pytali: "ale ozdoby świąteczne już teraz?" No właśnie - okazało się, że to był najwłaściwszy czas. Dzięki temu przez najbliższe tygodnie na bazarku będziecie mogli licytować prace naszych Pań, które chcą mieć właśnie w taki sposób wkład w funkcjonowanie Zupy. Cieszymy się z ich zaangażowania i liczymy, że w wielu domach świąteczna ozdoba będzie gościć właśnie dzięki ich pracy i Waszej hojności.

Działamy bardzo prężnie, kompleksowo, rozsądnie i mądrze

164. Zupa za nami! Ugotowaliśmy żur, zrobiliśmy kanapki, były jogurty, banany, domowe ciasto. Wyszliśmy na peron z kawą i herbatą, bo temperatura na dworze wskazywała na to, że kubek gorącej kawy lub herbaty może być marzeniem niejednego. Z 30 litrów gorących napojów nie zostało nic. U mnie jest teraz taki etap, że troski staram się przykrywać fajnymi rzeczami, które się wydarzyły i wydarzają. Chyba negatywów już mamy wokoło tak dużo, że moja psychika zaczyna je wypierać. Każdy z nas ma potrzebę kontaktu z drugim człowiekiem.

Często zabijam śmiechem obawy

Często „zabijam” śmiechem obawy, które pojawiają się w różnych momentach, gdy kolejne pomysły rządzących na radzenie sobie z obecną sytuacją paraliżują pracę kolejnych przedsiębiorstw. A co będzie, gdy… ? Jak to co? Dopóki nie rozgonią nas armatkami wodnymi my wyjdziemy z zupą na PST! Zabrzmiało to troszkę jak deklaracja wojny, ale raczej taką nie jest. Po prostu, czujemy się odpowiedzialni za tych, którzy nam zaufali. A więc wtedy, kiedy pandemia, zawierucha, protesty, bankructwa, dopóki starczy sił wychodzimy z garem zupy do potrzebujących.

Ostatnie dni obfitują w różne niespodzianki

162 Zupa. Ostatnie dni obfitują w różne niespodzianki. A to zostają zamknięte kina, a to lokale gastronomiczne, a to okazuje się, że jazda na rowerze nie jest uprawianiem sportu. Ta niepewność jutra nie ułatwia nam działania, ponieważ nigdy tak do końca nie wiadomo, czy i jak będziemy mogli wyjść z posiłkiem do potrzebujących. Przypuszczaliśmy, że chętnych na posiłek może być znacznie więcej, ponieważ jeden punkt wydawania jedzenia jest nieczynny.

Strony