Aktualności

Dlaczego warto wracać do Zupy

Ostatnia sobota była dla nas naprawdę wyjątkowa. Po pierwsze, okrągła rocznica, bo to Zupa nr 440. Po drugie, nie było wolontariatu pracowniczego, więc wszystko zależało od naszych stałych wolontariuszy i jak zawsze pokazali, że można na nich liczyć. Przyszli ci, których dawno nie widzieliśmy, ale też nowe osoby, które od razu wniosły świeżą energię i ogrom dobrej woli. Przy obieraniu i gotowaniu znów był czas na rozmowy: o tym, co robimy, dlaczego to dla nas ważne i co sprawia, że wracają do naszej Zupy.

Gotujemy razem z US Marines

Pod koniec stycznia wpadł do naszej skrzynki e-mail, który mnie zaskoczył. Napisał do nas Jorge. Żołnierz z amerykańskiej jednostki U.S. Army Garrison Poland stacjonującej w Poznaniu z pytaniem czy mogliby dołączyć do naszego sobotniego gotowania i zaangażować się w wolontariat. Przyznam – zaskoczyło mnie to. Ale przecież „Zupa” jest właśnie po to, by każdy mógł przyjść i zrobić coś dobrego. Dlaczego więc nie?

Kumulacja dobra

14 lutego był dla nas prawdziwą kumulacją dobra na Zupie nr 438. Walentynki, sobotni tłusty czwartek, pyszne jedzenie i nowy wolontariat pracowniczy w naszych progach. Tyle ciepła jednego dnia rzadko się zdarza. Dzięki finansowemu i wolontariackiemu wsparciu Kimball Electronics Poland przygotowaliśmy wspólnie sycący krupnik.

Posiłek z wolontariuszami z Mercedes-Benz Duda-Cars i Mazda Voyager

437. Zupa, która połączyła ludzi. W sobotę po raz pierwszy gotowaliśmy i wydawaliśmy posiłek razem z wolontariuszami z Mercedes-Benz Duda-Cars i Mazda Voyager. Weszli do nas jako „nowi”, a już po chwili mieliśmy wrażenie, że znamy się od dawna. Strach przed nieznanym zespołem zniknął szybciej, niż zdążyliśmy zamieszać w garach. Zastąpiło go poczucie, że damy radę - bo przyszli do nas ludzie z sercem, empatią i prawdziwą chęcią pomocy.

Na dworcu było w sobotę naprawdę zimno

Zupa nr 436. Na dworcu było w sobotę naprawdę zimno. Takie zimno, które wchodzi w kości, odbiera czucie w palcach i sprawia, że najprostsze rzeczy stają się wyzwaniem. Przy takich temperaturach bezdomność boli mocniej - każda godzina na zewnątrz staje się realnym zagrożeniem dla zdrowia i życia. Tym bardziej cieszyliśmy się, że w naszych garach pyrkała pomidorowa. Gorąca, gęsta, rozgrzewająca.
Gotowała Sylwia. Dziękujemy za spokój, uważność i serce, które wkładasz w każdą zupę.

Podsumowanie roku 2025

Rok 2025 w „Zupie na Głównym” w liczbach:

Zupa z wolontariatem szkolnym z Zespółu Szkół Łączności

435. sobotnią Zupę przygotowaliśmy razem z wolontariatem szkolnym z Zespółu Szkół Łączności w Poznaniu, który już kolejny raz - wraz z nauczycielkami - wsparł nasze kuchenne działania. Tym razem uczniowie przynieśli też mnóstwo ciast, które razem z kawą i herbatą wydaliśmy na peronie PST Dworzec Zachodni. Dzięki temu nikomu nie zabrakło słodkości. W tak zgranym i chętnym do pomocy składzie przygotowanie posiłku zajęło nam tylko dwie z trzech planowanych godzin.

Czy aby nie za wcześnie?

W sobotę wyjątkowo nie było żadnego wolontariatu pracowniczego, więc do działania zostali zmobilizowali zupowi wolontariusze. Przyszli tacy, którzy wpadają rzadziej, niektórzy nawet przynieśli ciasto! Praca szła dość sprawnie, po obraniu warzyw i przygotowaniu 180 kanapek czekaliśmy na to, żeby ogórkowa się ugotowała. A to taki proces, którego nie można przyspieszyć.

Zupa z wolontariuszami z Aquanet SA

Zupę numer 433 przygotowaliśmy wraz z wolontariuszami z Aquanet SA, którzy jak zawsze pojawili się u nas na czas i w licznym składzie. To było nasze pierwsze spotkanie w tym roku i naprawdę cieszyliśmy się, że znów możemy działać razem. To już ósmy rok naszej współpracy — dla nas ogromny zaszczyt, że wciąż jest dla nich atrakcyjna i ważna. Staszek godnie zastępował Agnieszkę, która nie mogła być z nami fizycznie, ale była myślami przez cały czas. Aga, melduję: wolontariusze spisali się na medal. Pracowali szybko, konkretnie i z ogromną sympatią. Termin marcowy już ustalony.

Ot, taka każda sobota

Nasze 432. sobotnie spotkanie przypadło na pierwszą sobotę 2026 roku. Mieliśmy w tym dniu piękne, pachnące ciasta od „ludzi z miasta” i wiele chętnych rąk do pomocy przy przygotowywaniu posiłku. Praca szła tak sprawnie, że chwilę przed 15 ogłosiliśmy koniec pracy i czekaliśmy tylko na to, aby zupa się ugotowała 100 litrów sycącej, gęstej fasolowej chwilę przed 16 zakończyło pierwszą fazę naszej sobotniej aktywności. Druga to wydanie posiłku, a trzecia to sprzątanie kuchni, mycie garnków i termosów.

Strony