Aktualności
Krupnik pachnący dobrocią serc
446. Zupa - cóż to była za energia! Tym razem z wolontariuszami z Franklin Templeton mieliśmy ogromny zaszczyt przygotować posiłek dla osób, które naprawdę potrzebują takiego wsparcia. Dziękujemy za Wasze chętne do pomocy ręce, za uśmiechy, za spokój, za wsparcie finansowe, dzięki któremu mogliśmy kupić wszystko, co potrzebne, by było smacznie i z godnością. Gotowaliśmy krupnik - mocno warzywny, pachnący, pełen dobra. Kasza, marchewka, pietruszka, ziemniaki, seler naciowy, por.
Wyjśc poza bańkę i być blisko
445. Zupa wypadła w Wielką Sobotę. Dla wielu osób nasz wieczorny posiłek był pierwszym tego dnia - większość miejsc przygotowywała się już do niedzielnego śniadania wielkanocnego, więc w sobotę nie wydawano jedzenia.
Tym bardziej zależało nam, żeby stworzyć przestrzeń, w której nikt nie zostaje sam: ani ci, którzy żyją bardzo skromnie, ani ci, którzy nie mają własnego domu. Wolontariusze przyszli wcześniej niż zwykle, bo przygotowań było więcej niż na tradycyjne sobotnie spotkanie.
Gdyby zupy było więcej
444 Zupa. Piękna liczba. Szczęśliwa dla gotowanej zupy, która wyszła cudnie dobra. Zaczęłam od porannych zakupów – świeże warzywa, składniki na obkład do kanapek. Później szybki kurs do piekarni po chleb, żeby niczego nie zabrakło. Na miejscu Ela przejęła dowodzenie przy garach i gotowała pyszną pomidorową z ziemniakami.
Na gotowaniu pojawiło się też kilka nowych osób – i naprawdę świetnie się spisały! Ogromne dzięki za zaangażowanie i serce włożone w pomoc przez każdego wolontariusza. Dla nowych szczególne dzięki z mojej strony, dziś było naprawdę sporo pracy.
Spotkania, po których wraca się do domu z uśmiechem
Po raz 442. wyszliśmy z posiłkiem do osób, które tego wsparcia naprawdę potrzebują. Wierzymy, że w dzisiejszych czasach nikt nie powinien być głodny. Zawsze zaczynamy od miski gorącej zupy, ale nigdy na niej nie kończymy. Najważniejsze są rozmowa, relacja i obecność to one otwierają serca i dają odwagę, by poprosić o pomoc. Czekamy na tę gotowość z wiarą, że kiedyś nadejdzie. Bywają jednak spotkania, które łamią serce. Gdy widzimy człowieka na samym dnie, bez siły, by spojrzeć na siebie z czułością.
Prezenty na Dzień Kobiet
7 marca odbyła się 441. Zupa, a to oznaczało jedno: wieczorem na PST Dworzec Zachodni znów zapachniało domową zupą, a my mogliśmy nakarmić tych, którzy sami nie są w stanie zaspokoić tej podstawowej potrzeby. Samo gotowanie to rutyna, ale nasze spotkania z wolontariuszami i osobami potrzebującymi nigdy rutynowe nie są. Zawsze przynoszą coś nowego, zaskakującego, wzruszającego - coś, co daje nam siłę i sens. Kiedy Agnieszka z Aquanet SA powiedziała, że ma nadmiar wolontariuszy, pomyślałam: świetnie, zrobimy więcej. I tak się stało. O ugotowanie zupy poprosiłam Agnieszkę i Sylwię.
Dlaczego warto wracać do Zupy
Ostatnia sobota była dla nas naprawdę wyjątkowa. Po pierwsze, okrągła rocznica, bo to Zupa nr 440. Po drugie, nie było wolontariatu pracowniczego, więc wszystko zależało od naszych stałych wolontariuszy i jak zawsze pokazali, że można na nich liczyć. Przyszli ci, których dawno nie widzieliśmy, ale też nowe osoby, które od razu wniosły świeżą energię i ogrom dobrej woli. Przy obieraniu i gotowaniu znów był czas na rozmowy: o tym, co robimy, dlaczego to dla nas ważne i co sprawia, że wracają do naszej Zupy.
Gotujemy razem z US Marines
Pod koniec stycznia wpadł do naszej skrzynki e-mail, który mnie zaskoczył. Napisał do nas Jorge. Żołnierz z amerykańskiej jednostki U.S. Army Garrison Poland stacjonującej w Poznaniu z pytaniem czy mogliby dołączyć do naszego sobotniego gotowania i zaangażować się w wolontariat. Przyznam – zaskoczyło mnie to. Ale przecież „Zupa” jest właśnie po to, by każdy mógł przyjść i zrobić coś dobrego. Dlaczego więc nie?
Kumulacja dobra
14 lutego był dla nas prawdziwą kumulacją dobra na Zupie nr 438. Walentynki, sobotni tłusty czwartek, pyszne jedzenie i nowy wolontariat pracowniczy w naszych progach. Tyle ciepła jednego dnia rzadko się zdarza. Dzięki finansowemu i wolontariackiemu wsparciu Kimball Electronics Poland przygotowaliśmy wspólnie sycący krupnik.
Posiłek z wolontariuszami z Mercedes-Benz Duda-Cars i Mazda Voyager
437. Zupa, która połączyła ludzi. W sobotę po raz pierwszy gotowaliśmy i wydawaliśmy posiłek razem z wolontariuszami z Mercedes-Benz Duda-Cars i Mazda Voyager. Weszli do nas jako „nowi”, a już po chwili mieliśmy wrażenie, że znamy się od dawna. Strach przed nieznanym zespołem zniknął szybciej, niż zdążyliśmy zamieszać w garach. Zastąpiło go poczucie, że damy radę - bo przyszli do nas ludzie z sercem, empatią i prawdziwą chęcią pomocy.
Na dworcu było w sobotę naprawdę zimno
Zupa nr 436. Na dworcu było w sobotę naprawdę zimno. Takie zimno, które wchodzi w kości, odbiera czucie w palcach i sprawia, że najprostsze rzeczy stają się wyzwaniem. Przy takich temperaturach bezdomność boli mocniej - każda godzina na zewnątrz staje się realnym zagrożeniem dla zdrowia i życia. Tym bardziej cieszyliśmy się, że w naszych garach pyrkała pomidorowa. Gorąca, gęsta, rozgrzewająca.
Gotowała Sylwia. Dziękujemy za spokój, uważność i serce, które wkładasz w każdą zupę.
Strony
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- …
- następna ›
- ostatnia »










