Aktualności
Zupa, która zostaje z człowiekiem na długo
Ostatnia sobota była jednym z tych dni, które zostają w pamięci na długo - pełna rozmów, śmiechu, ciepła i zwykłej, ludzkiej obecności. Odwiedziło nas Koło Gospodyń i Gospodarzy Wiejskich „Głos Daszewic” oraz Sołectwo Daszewice. I nie przyjechali tylko po to, by pomagać. Przywieźli ze sobą ciasta, produkty na sto litrów ogórkowej oraz ogrom dobrej energii. W kuchni i naszej kanapkowni - tam, gdzie obieramy i kroimy - działo się prawdziwe dobro. Moim głównym zadaniem było… nie przeszkadzać. I myślę, że wywiązałam się z niego znakomicie.
Wyjątkowe doświadczenie
451. Zupa przyniosła spokój i dobro. Ostatnia sobota była dla nas wyjątkowym doświadczeniem - pełnym spokoju, dobra i pozytywnych emocji. Choć zapowiadał się to dzień trudny, z ograniczoną liczbą rąk do pracy i niepewnością, czy wystarczy nam środków, wydarzyło się coś pięknego: przyszło dobro.
Dzięki Waszej odpowiedzi na naszą prośbę o wsparcie skarbonki zebraliśmy 171% potrzebnej kwoty. To właśnie dzięki temu mogliśmy działać spokojnie, godnie i z poczuciem bezpieczeństwa. Dziękujemy za wszystko, co od Was otrzymaliśmy - i co dzięki Wam mogliśmy przekazać dalej.
Na nich naprawdę zawsze można liczyć
Sobotnia zupa numer 450 upłynęła nam w spokoju, a to dzięki zaangażowaniu wolontariuszy z Aquanet SA. Na nich naprawdę zawsze można liczyć. Ugotowaliśmy ogórkową z dużą ilością warzyw i odrobiną kurkumy, dzięki czemu miała cudowny, słoneczny kolor. Do tego 150 kanapek i ciasta, które od Was dostaliśmy - wszystko przygotowane z troską i uśmiechem.
Gotujemy ze wsparciem Remmers Polska
W pierwszą sobotę maja po raz 449. wyszliśmy z posiłkiem do osób w kryzysie. Długi weekend, słońce, spacerowy nastrój… a jednak nasi wolontariusze jak zawsze byli na miejscu. Ugotowaliśmy 100 litrów grochówki, przygotowaliśmy ponad 180 kanapek, ciasto, kawę i herbatę. Ela dopilnowała zupy - wyszła tak dobra, jakby gotował najlepszy szef kuchni.
Z taką firmą można planować jeszcze więcej dobra
W ostatnią sobotę gotowaliśmy gołąbkową. Zanim jednak te 100 litrów trafiło na dworzec, trzeba ją było najpierw… zrobić. Zaczęliśmy od kapusty, a potem – ramię w ramię – obieraliśmy i kroiliśmy warzywa. Ogromnym wsparciem okazali się wolontariusze z Kimball Electronics Poland oraz nasi stali „zupowi” pomocnicy. I muszę to powiedzieć wprost: ekipa z Kimball Electronics Poland była absolutnie wyjątkowa. Pełni radości, energii, ciekawości i gotowości do działania. Wchodzili w zadania z uśmiechem, pytali, jak mogą pomóc, żartowali, dzielili się historiami.
Gotujemy z wolontariuszami z Duda-Cars
447. Zupa w sobotni słoneczny dzień powstała dzięki wsparciu finansowemu i niezwykłej ekipie wolontariuszy z Mercedes-Benz Duda-Cars. To ich druga wizyta w tym roku i znowu pokazali, co znaczy wejść w działanie całym sercem. Od pierwszej minuty było widać, że przyszli nie „pomóc”, ale być częścią czegoś ważnego. Uśmiechy, energia, gotowość do pracy - aż zupa ugotowała się o całe pół godziny wcześniej, jakby czuła tę dobrą atmosferę.
Krupnik pachnący dobrocią serc
446. Zupa - cóż to była za energia! Tym razem z wolontariuszami z Franklin Templeton mieliśmy ogromny zaszczyt przygotować posiłek dla osób, które naprawdę potrzebują takiego wsparcia. Dziękujemy za Wasze chętne do pomocy ręce, za uśmiechy, za spokój, za wsparcie finansowe, dzięki któremu mogliśmy kupić wszystko, co potrzebne, by było smacznie i z godnością. Gotowaliśmy krupnik - mocno warzywny, pachnący, pełen dobra. Kasza, marchewka, pietruszka, ziemniaki, seler naciowy, por.
Wyjśc poza bańkę i być blisko
445. Zupa wypadła w Wielką Sobotę. Dla wielu osób nasz wieczorny posiłek był pierwszym tego dnia - większość miejsc przygotowywała się już do niedzielnego śniadania wielkanocnego, więc w sobotę nie wydawano jedzenia.
Tym bardziej zależało nam, żeby stworzyć przestrzeń, w której nikt nie zostaje sam: ani ci, którzy żyją bardzo skromnie, ani ci, którzy nie mają własnego domu. Wolontariusze przyszli wcześniej niż zwykle, bo przygotowań było więcej niż na tradycyjne sobotnie spotkanie.
Gdyby zupy było więcej
444 Zupa. Piękna liczba. Szczęśliwa dla gotowanej zupy, która wyszła cudnie dobra. Zaczęłam od porannych zakupów – świeże warzywa, składniki na obkład do kanapek. Później szybki kurs do piekarni po chleb, żeby niczego nie zabrakło. Na miejscu Ela przejęła dowodzenie przy garach i gotowała pyszną pomidorową z ziemniakami.
Na gotowaniu pojawiło się też kilka nowych osób – i naprawdę świetnie się spisały! Ogromne dzięki za zaangażowanie i serce włożone w pomoc przez każdego wolontariusza. Dla nowych szczególne dzięki z mojej strony, dziś było naprawdę sporo pracy.
Spotkania, po których wraca się do domu z uśmiechem
Po raz 442. wyszliśmy z posiłkiem do osób, które tego wsparcia naprawdę potrzebują. Wierzymy, że w dzisiejszych czasach nikt nie powinien być głodny. Zawsze zaczynamy od miski gorącej zupy, ale nigdy na niej nie kończymy. Najważniejsze są rozmowa, relacja i obecność to one otwierają serca i dają odwagę, by poprosić o pomoc. Czekamy na tę gotowość z wiarą, że kiedyś nadejdzie. Bywają jednak spotkania, które łamią serce. Gdy widzimy człowieka na samym dnie, bez siły, by spojrzeć na siebie z czułością.
Strony
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- …
- następna ›
- ostatnia »










