Aktualności

Wyzwania okresu jesienno-zimowego

210. Zupa na Głównym za nami! Wyjechaliśmy na dworzec z dwoma termosami gorącego, pysznego kapuśniaku, kawy, herbaty i ponad setką kanapek, ogromem pysznych ciast, które do nas dotarły wraz z wolontariuszkami z Aquanet SA. Cieszymy się, że wolontariaty pracownicze po wielomiesięcznej przerwie wracają do nas. Tęskniliśmy i wiemy, że tęsknota była obopólna. Na posiłek czekała ponad setka osób, wiele razy usłyszeliśmy : "dziękuję", "pyszna zupa", "dziękujemy za wszystko". Zbliża się wielkimi krokami bardzo trudny czas dla osób ubogich i w kryzysie bezdomności.

W tym tygodniu wsparli nas wolontariusze z firmy Wavin

Na początek, już tradycyjnie odliczamy – 209. Zupa za nami! W tym tygodniu wsparli nas wolontariusze z firmy Wavin. Tym, co mnie zaskoczyło był fakt, że mimo iż była to ich pierwsza wizyta, to świetnie poradzili sobie z „zupowymi czynnościami”. Kolejną miłą niespodzianką był wynik naszej cyklicznie ogłaszanej akcji „O ciasta prosimy ludzi z miasta”. Otrzymaliśmy tyle ciast, że dla wszystkich wystarczyło z nawiązką, a do tego jeszcze mogliśmy zostawić blaszkę dla pań mających zajęcia na świetlicy.

Cieszę się, że wróciłam do Zupy!

208. Zupa za nami!

Dla mnie była to pierwsza Zupa po ponad rocznej nieobecności. Wiecie, pandemia, w domu dzieciaki, leczenie naszego najmłodszego Synka, praca zdalna. Na cotygodniowe spotkania, gotowanie i wydawanie posiłków nie starczało mi czasu. Zwyczajnie, po ludzku.

Nie zawsze czeka nas nagroda za wykonaną pracę

Mamy za sobą 207. spotkanie zupowe. Tym razem serwowaliśmy krupnik na żeberkach, kanapki „na później” lub dla kogoś, kto nie mógł przyjść, a na deser ciastka i kawę.

207 tygodni to szmat czasu. Jasne, jeśli oglądam się wstecz, to myślę „jakoś szybko zleciało”, ale gdyby przyszło mi na coś czekać przez blisko 4 lata, to wydawałoby się to nieosiągalne. Bo subiektywnie odczuwany czas ma taką dziwną właściwość, że przeszłość wydaje się nam zaledwie chwilą, a przyszłość jest bardzo, bardzo odległa.

Ogórkowa doprawiona świeżym koprem

206. Zupa przeminęła z ogórkową. „Pyszna zupa”, to moje najlepsze „dziękuję” na dworcu. Usłyszane kolejny i kolejny raz, nie nudzi nigdy. O to aby tych słów nie zabrakło, zadbała Justyna. To pod jej czujnym okiem zawrzała ogórkowa. Doprawiona świeżym koprem, roznosiła swój aromat po całej okolicy. Reszta naszego zespołu, dopilnowała całego szeregu przygotowań: od obierania warzyw, po zaparzenie kawy, uszykowanie ciasta, kanapek, spakowanie auta, dostarczenie posiłku na dworzec. Te kilka godzin, mimo licznych obowiązków, to czas pełen śmiechu, hałasu i pozytywnych emocji.

Każdemu należy się szansa

205. Zupa już dawno za nami. Kolejny raz odjechaliśmy z przystanku z pustymi termosami. Nakarmiliśmy wszystkich i cudnych wypieków od Was do kawy i herbaty wystarczyło dla każdego. Wczoraj wynajęliśmy kolejne mieszkanie, a już dziś zamieszkał tam chłopak po terapii, następny będzie w środę. Dziś były kolejne dwa telefony w sprawie pobytu w naszych mieszkaniach. Zasady są jasno określone: praca, kontynuacja terapii, abstynencja, rok na wyjście z kryzysu z naszym wsparciem. Każdemu należy się szansa. Niestety nie każdemu możemy zagwarantować pobyt u nas.

Przyszło do nas wczoraj tak wiele osób, że nie było czasu na przerwę

204. Zupa za nami. Jak zwykle o godzinie 17:30 na PST Dworzec Zachodni czekała na nas ponad setka osób potrzebujących. Wydaliśmy 130 paczek z jedzeniem. Takim na już i trochę na następny dzień. 100 litrów fasolowej rozeszło się bardzo szybko. Wolontariusze rozlewający i wydający gorącą zupę przez ponad pół godziny nie mieli ani chwili przerwy. Kolejka wydawała się nie mieć końca. Nieliczni „załapali się” na dokładkę, ale na wynos nie zostało nic.

100 litrów pożywnego, gęstego żuru rozeszło się w ciągu 40 minut

203. Zupa za nami! Wydawało się, że kolejka osób potrzebujących nie miała końca. 100 litrów pożywnego, gęstego żuru rozeszło się w ciągu 40 minut. Trzem mocno spóźnionym osobom musiała wystarczyć kanapka i banan. Zawsze jest niepewność czy dwa pełne termosy zupy wystarczą. Staramy się zawsze mieć więcej kanapek, aby nikt nie odszedł głodny. Tym, którzy się spóźniają mówimy, że trzeba przyjść wcześniej, bo wtedy bywa, że już poszło kilka dokładek i o te dokładki zabrakło dla nich zupy. Życie nie bywa sprawiedliwe, ale można zadbać o to, żeby sprawczość działała na korzyść.

Kolejka była długa, ale dla każdego wystarczyło

Już jesteśmy po 202. Zupie! Coraz więcej nowych twarzy spotykamy w terenie. Wiele nowych osób przychodzi także na sobotni posiłek. To, że osób potrzebujących i w kryzysie bezdomności przybywa nie jest dobrą informacją z perspektywy zbliżającej się zimy. 100 litrów zupy, 150 kanapek, 150 porcji ciasta, 23 litry kawy, 5 litów herbaty, 12 litrów lemoniady, 20 bochenków chleba – z tym pojechaliśmy i wróciliśmy jedynie z pustymi termosami i pojemnikami. Kolejka była długa, ale dla każdego wystarczyło.

Zmiany zawsze muszą mieć swój początek

201. Zupa za nami!

Pomimo okresu wakacyjno - urlopowego nie brakuje nam wolontariuszy do pomocy. Teraz mamy tak sprawną ekipę, że znajduje się czas i na lekcję bachaty. Właściwie to nie wiem, czy to nie jest tak, że te lekcje są powodem, dla którego jakoś tak krócej trwa przygotowanie posiłku. Przed wyjściem na dworzec towarzystwo się roztańczyło. Juan jest dobrym nauczycielem. Przychodzi przygotowany i z dobrym podkładem muzycznym, więc jest wesoło i spontanicznie. Myślę, że w następną sobotę zasiądę w jury i ocenię, która para jest najlepsza. Juan i... ?

Strony