Aktualności

Pomagać powinno się mądrze

Zupowóz pochłonął mnóstwo kasy, ale póki co jakoś jeździ. Wróciliśmy nim z serwisu, chuchamy i dmuchamy, aby znowuż nie trzeba było czegoś naprawiać. Niby nie pokonuje jakichś długich dystansów, ale zawsze coś. Jak to ze starym samochodem - trzeba pieszczot i pieniędzy. W razie potrzeby ratujemy się naszymi prywatnymi autami i jakoś dajmy radę. Nie ma co ukrywać, że w porównaniu do innych pomagających jesteśmy raczej niewielką organizacją, która nie ma za sobą jakiegoś ogromnego zaplecza, tym bardziej finansowego.

Potrzebujących było tylu, że na wynos nie zostało nic

227. spotkanie zupowe. Tym razem, mimo iż jest luty, pogoda dopisała na tyle, że nie musieliśmy przenosić wszystkiego pod zadaszenie na peronie. Pierwszy 50-litrowy termos zupy wydaliśmy w 15 minut. Potem pojawiały się kolejne osoby i po 30 minutach po pysznej ogórkowej, która była w kolejnym termosie, nie było już śladu. Wydaliśmy kanapki, konserwy rybne, słodkości, ciepłe napoje.  Nikomu głodnemu jedzenia nie zabrakło, ale też nikt nie dostał zupy do słoika lub pojemnika na następny dzień, bo dopiero po tym, gdy nakarmimy głodnych wydajemy zupę w naczyniach na wynos.

Reportaż opowiadający o działalności poznańskiego Stowarzyszenia Zupa na Głównym

Reportaż opowiadający o działalności poznańskiego Stowarzyszenia Zupa na Głównym założonego w 2017 r., które na co dzień spieszy z pomocą osobom w kryzysie bezdomności. Reportaż ukazuje podejmowane działania, motywację i doświadczenia osób zaangażowanych w projekt, jak i przybliża codzienność osób znajdujących się w kryzysie bezdomności.

Wszystkie termosy wróciły puste

W ostatnią sobotę po raz 226. spotkaliśmy się z naszymi Zupowymi Przyjaciółmi. Wieczorem pogoda nas niestety nie zaskoczyła i była taka jak dzień wcześniej i od sobotniego poranka. Było deszczowo, zimno i wietrznie. Pierwszy raz w tym roku weszliśmy pod zadaszenie na peronie. Jeszcze dwa lata temu wydawaliśmy tylko w tym miejscu. Było ciasno, ale nie aż tak jak teraz. Przyszło mnóstwo osób i znowu wiele nowych twarzy. Gotowaliśmy pomidorową z klopsami. Klopsy były słusznej wielkości i zajmowały połowę miski, więc zupy do niej laliśmy tylko połowę.

Na PST spora kolejka potrzebujących

225 zupa. za nami. Dostaliśmy od Was spory zapas fasoli, zatem przyszła na nią kolej i już w piątek rozpoczęliśmy sobotnie gotowanie fasolowej. W umiejętności Justyny nie wątpię, ale upór fasoli potrafi być bezwzględny, wiec aby uniknąć kłopotów, przygotowaliśmy ją w przeddzień spotkania na PST, tak aby Justyna nie musiała znowu prężyć się nad kotłem, próbując zmiękczyć ją na litość.

Krupnik, że palce lizać!

Podobno udało się nam ugotować taki krupnik, że „palce lizać!”, więc trudno dziwić się, że krótko po godzinie 18 nie było śladu w termosach po 90 litrach zupy. Co by nie mówić, jest to bardzo miłe dla ucha wolontariusza, gdy słychać pochwały, a ich potwierdzeniem jest szybko ukazujące się dno termosu. Bo co byśmy nie robili na naszych spotkaniach, to całość kręci się wokół garnka zupy, która jest pretekstem, powodem i jednym z najbardziej widocznych efektów naszych działań.

Zuzowa grochówkowa i sens pomagania

Zaczęło się od tego, że Wiola poprosiła mnie o „zastępstwo dowództwa” oraz ugotowanie zupy na nasze 223. spotkanie. Co tam, gotowanie zupy to nie pierwszyzna, ale później o coś zapytała mnie Zuza, więc ja, korzystając z okazji, też ją o coś zapytałem i w ten sposób Zuzanna pokazała nam swoje talenty kulinarne gotując pyszną grochówkę. To nie tylko moja opinia – wszyscy chwalili grochówkę, tak przy stole, jak i na PST.

Meksykańska z widelcami

222. Zupa miała miejsce 01.01.2022. Parę dni wcześniej przed sobotnim spotkaniem chciałam namówić stałych wolontariuszy na zabawę sylwestrową w naszej siedzibie. Pomyślałam, że jak ich tam wpuszczę 31-go, to wypuszczę 1-go, gdy już będzie przygotowany posiłek. Okazało się jednak, że moje fortele nie są potrzebne. Agnieszka, która koordynuje wolontariat pracowniczy Aquanet S.A. powiedziała, że przyjdzie, ale nie przypuszczałam, że wraz z nią dotrze jeszcze dodatkowe 6 osób. Cudowni ludzie, którzy przygotowali meksykańską bez przysłowiowego „meksyku” w kuchni. Dziękuję!

Za nami 221. Świąteczna Zupa

221. Świąteczna Zupa za nami! Na dworcu było inaczej niż zwykle. Jakaś awaria spowodowała, że jasne, przyjazne miejsce na peronie było osnute ciemnościami. Nasze ozdoby świąteczne, które miały być tylko dekoracją zostały wykorzystane jako źródła światła. Witkowa lampka posłużyła do tego, aby kawa i herbata były nalewane do kubków, a nie poza nie. Było mroźno i ciemno. Gorący bigos, kawa i herbata rozgrzały tych, którzy do nas przyszli. Rozdaliśmy każdemu paczki z odrobiną słodkości, ciepłymi rękawiczkami i życzeniami.

Fasolowa z wątpliwościami

Był taki moment w sobotę, że pomyślałam, że może lepiej było do lasu pojechać, na spacer wyjść, ciastko zjeść. Bo jakaś gapa zapomniała fasolę namoczyć, a zupa nie poczeka. Bo Andrzej skręcił nogę, gdy znosił do auta wypieki, które dla nas przygotował. Bo Stasiek, to wcale nie Stasiek tylko Sebastian Staśkiewicz, a ja jakoś imienia zapamiętać nie potrafię. A przecież to imię prawidłowe, zwyczajnie mu się należy, bo człowiek z niego zacny. Bo termos z kawą przecieka. I bo już sama rachubę straciłam, co i do czego jest potrzebne, a czas goni. A w lesie cisza i błogi spokój.

Strony