Aktualności

Nie jest łatwo, ale się nie poddajemy!

Od najbliższej soboty, to jest od 16 października, znowu będziemy gotować w bardzo małym gronie - 6 osób. Robimy wszystko, aby nie zostawić "naszych" bez pomocy. Po raz kolejny powraca scenariusz z początków pandemii. Sił i pieniędzy na to wszystko zaczyna nam już brakować. Nie, nie jest łatwo, ale jeszcze się nie poddajemy. Do odwołania nie wpuszczamy wolontariuszy z zewnątrz na gotowanie. Jeżeli nie jesteś w ustalonej szóstce to niestety nie będziesz mógł nam pomagać. Próbujemy działać planowo, aby miał kto ugotować i wyjść z posiłkiem w każdą sobotę.

Wczoraj wróciliśmy pod dach, na peron

158. Zupa na Głównym za nami. Wczoraj wróciliśmy na peron. Padał deszcz. Dach nad głową dawał poczucie bezpieczeństwa.Osób było mniej niż ostatnio bywało. Potem pomyślałam, że tak dawno nie wydawaliśmy jedzenia w środku, że jeżeli ktoś nie podszedł wystarczająco blisko to mógł pomyśleć,że nas nie ma. Od 3 lat w każdą sobotę jesteśmy. W tym roku wyjątkowo często zmieniamy sposób naszego funkcjonowania. Następna sobota będzie rocznicowa. 14 października miną 3 lata od naszego pierwszego spotkania z osobami potrzebującymi ciepłego posiłku, rozmowy i akceptacji.

Dwa wypełnione po brzegi termosy rozeszły w nieco ponad pół godziny

Wiecie co? Wczoraj 157. „Zupa na Głównym” nakarmiła ponad 170 osób. Przeciętnie w roku są 52 tygodnie i jeśli podzielimy liczbę spotkań przez liczbę tygodni, to okaże się, że poznańska „Zupa na Głównym” działa już 3 lata! Tak, to prawda – 17 października nasze spotkanie będzie związane z trzecią rocznicą działalności. Trzy lata, to nie jest zbyt wiele. Jeśli odnieść to do wieku dziecka, to już chodzi, pewnie też jakoś tam po swojemu mówi, ale jeszcze daleko mu do dorosłości. Nie mam pewności czy to dobre porównanie, bo co by nie powiedzieć, to „Zupa” już nieco okrzepła i ma swoje korzenie.

Zupa zawsze wyciąga rękę do tych, którzy chcą zmiany na lepsze

156. „Zupa na Głównym” ponownie nakarmiła ponad 180 osób. Gdy jak zwykle o 17:30 w sobotę przyjechaliśmy na PST „Dworzec Zachodni”, to wydawało się, że chętnych będzie mniej niż tydzień temu. Zaczęliśmy się nawet obawiać, czy rozlejemy całość zupy z dwóch termosów. Jednak gdy rozłożyliśmy stoły i otwarliśmy termosy, a nad PST uniósł się zapach sojowej, to ustawiła się bardzo długa kolejka oczekujących. Za sojową kryje się cała historia. Jakiś miesiąc temu dostaliśmy od zagranicznych studentów uczących się w Poznaniu 20 kilogramów soi (dziękujemy Chris!).

Jeden posiłek to 7,50

155. Zupa na Głównym za nami! Tradycyjnie o 13:00 zaczęliśmy przygotowywanie posiłku z którym wychodzimy do osób potrzebujących w każdą sobotę. Nigdy nie wiemy ile tych osób przyjdzie, ale za każdym razem mamy nadzieję, że każdy głodny człowiek zostanie nakarmiony. Tym razem przygotowaliśmy 100 litrów zupy pomidorowej, 190 pulpetów, 300 kanapek, dodatkowe 30 paczek z suchym prowiantem. Były też słodkie szyszki od  Andrzeja, kilka ciast od dobrych ludzi, kawa, herbata, woda, soki pomidorowe. Nasz „Zupowóz” ledwo to wszystko pomieścił.

Ogórkowa, że palce lizać

Dziś zapowiadało się sporo pracy dla niewielu osób, ale na szczęście okazało się inaczej. Na zupowej grupie z wiadomościami co tydzień zamieszczamy taką ankietkę, w której można zaznaczyć, czy będzie się pomagało w przygotowaniu zupy i kanapek, czy pomoże się na PST, czy może udzieli pomocy medycznej itp. I tak jakoś wyszło, że swoją obecność zasygnalizowały tylko 3 osoby, z czego 2 tylko na dworcu. Policzyliśmy – Majster i my jesteśmy zawsze, plus Gosia, to będzie nas czworo. No cóż, jakoś musimy dać radę. Tymczasem okazało się, że wpadli do nas Chris, Kasia, Paulina i Olga, Sławek.

W kuchni było sporo pracy

153. Zupa za nami! Jak w każdą sobotę, spotkaliśmy się o 13, aby ugotować 90 litrów zupy dla naszych Przyjaciół w potrzebie. Tym razem gotowaliśmy pożywny żur z kiełbasą i jajkiem. Prosiliśmy Was o ciasta i nie zawiedliście. Pysznych domowych ciast starczyło do każdej paczki. Dziękujemy! Magda z Darią segregowały rzeczy, które do nas przynieśliście. W kuchni było sporo pracy. Obieranie, krojenie, smażenie, szykowanie kanapek, pakowanie.  Tym razem było międzynarodowo.

Zapraszamy do Świetlicy dla Pań

W marcu tego roku nastąpiło otwarcie naszej zupowej świetlicy dla Pań. Niestety zaraz po otwarciu musiało nastąpić przymusowe zamknięcie spowodowane pandemią. Od kilku tygodni świetlica ponownie działa. Bardzo z tego powodu się cieszymy. W świetlicy nasze Zupowe Przyjaciółki mogą skorzystać z kąpieli, wyprać i wysuszyć rzeczy. Mają dostęp do komputera, drukarki, Internetu i telefonu. Na półkach mamy książki, które można wypożyczyć lub poczytać na miejscu. Zawsze jest dobra kawa, herbata i coś słodkiego. Wygodna kanapa z puchatym kocem. Wiemy, że w życiu różnie bywa.

Nakarmiliśmy co najmniej 160 osób!

152. Zupa przeszła do historii. „Jeżeli jesteś dobrym człowiekiem to z całą pewnością znajdziesz w Zupie swoje miejsce”. Dziś to hasło było bardziej niż zwykle aktualne. Przy dzisiejszym stole zasiadło wielu różniących się od siebie  ludzi. Te różnice nie mają żadnego znaczenia kiedy celem jest sprawienie, aby ci, którym żyje się gorzej zjedli ciepły posiłek. Ziemniaki i marchewka nie buntują się, a my tym bardziej nie mamy zamiaru. Dziś ugotowaliśmy kalafiorową. Zapełniliśmy nią 2 termosy. 90 litrów zupy.

Każde sobotnie spotkanie to jedna wielka niewiadoma

151. Zupa na Głównym za nami! Każde sobotnie spotkanie to jedna wielka niewiadoma. Nie wiadomo ile osób przyjdzie, z jakimi problemami, ile czasu będzie trwało nasze spotkanie, czy wystarczy jedzenia, ile pracy będą mieć medycy i czy będzie to jeden z tych dni kiedy ktoś powie” potrzebuję pomocy, pomożesz?” W tą sobotę była dodatkowa niepewność związana z pogodą – będzie padał deszcz w czasie wydawania posiłku czy może jednak nie? Głosy były podzielone. W końcu decyzja: wracamy na peron. Minęło ponad 5 miesięcy od ostatniej zupy wydanej w tym miejscu, pod dachem.

Strony