Aktualności

Nie ma to jak zgrana ekipa

Ostatnia sobota to super ekspresowe tempo ekipy, która tak sprawnie działała, że nawet zupa stwierdziła – no dobra, ugotuję się trzy kwadranse wcześniej. Większość to byli wolontariusze, którzy byli pierwszy raz lub nie więcej niż kilka! Na koniec od wolontariuszki z dłuższym stażem usłyszałam, że to chyba nie świadczy za dobrze o tych „starych”, bo chyba za mało się starają.

Przy wspólnym stole wraz z wolontariuszami z Franklin Templeton

Po raz drugi w tym roku usiedliśmy przy wspólnym stole wraz z wolontariuszami z Franklin Templeton, aby przygotować wieczorny posiłek dla osób potrzebujących takiego wsparcia. Była to 390. sobota, która odbyła się dzięki wsparciu wolontariuszy i ludzi o wielkich sercach, którzy wspierają nasze działania. Jesteśmy wdzięczni, że w każdą sobotę mamy pieniądze na to, aby było z czego, gdzie i jak przygotować wieczorny posiłek dla 180 osób.

Tłusty Czwartek w sobotę

Oczywiście, że Tłusty Czwartek tradycyjnie był u nas w sobotę. W ten sposób stał się Sobotnim Tłustym Czwartkiem. Dziękujemy za wpłaty, dzięki którym kolejny raz mogliśmy poczęstować pączkiem z okazji czwartku osoby, które przyszły do nas na posiłek, ale pączusie były świeżutkie. Nawet nie jednodniowe, tylko upieczone nad ranem.

Niezawodni od wielu lat

Zupa numer 387. Dziewczynom z Aquanet SA i naszym sobotnim wolontariuszom kłaniam się w pas – za pomoc, wyręczenie w obowiązkach i wsparcie. Wciąż kuruję się po chorobie, i to oni przejęli Zupę i, całkowicie bez „nadzoru rodzicielskiego”, cudownie poradzili sobie z gotowaniem. Bardzo dziękuję! Jacek wyruszył na dworzec z autem zapakowanym zupą, kanapkami, ciastem i gorącymi napojami. Siostra Sergia znów nas zaskoczyła – przywiozła dodatkowy gar swojej zupy. I na koniec wydawki nie zostało ani pół chochelki! Od tej zupy tak wiele potrafi się zacząć...

Gotujemy z wolontariuszami z Franklin Templeton

Za oknem mróz i śnieg, a w naszej kuchni gorąca atmosfera. Wiele osób przyszło nam w sobotę pomóc przygotować 386. zupę, w tym wolontariusze z firmy Franklin Templeton. Każdy znalazł dla siebie miejsce do pracy i tak w 2 godziny zrobiliśmy 100 litrów gęstej ogórkowej i 200 kanapek. Bardzo dziękujemy wszystkim, którzy przyszli nam pomóc. Lubimy, kiedy w naszej kuchni jest tak tłoczno. Ekipa wolontariuszy działała bardzo sprawnie, więc mieliśmy jeszcze czas, żeby przed wyjechaniem na dworzec usiąść i pogadać.

Wszystko ma swój czas i swoje miejsce

Wszystko ma swój czas i swoje miejsce. Każda pomoc jest ważna i celowa. Każda dobra relacja powoduje, że razem można stworzyć fajną współpracę, aby pomóc tym, którym żyje się trudniej. Tak też było tym razem. Ugotowaliśmy gęstą, aromatyczną zupę meksykańską wraz z grupą, którą przyprowadziła Nina Burnevich. Po raz pierwszy spotkaliśmy się pod koniec czerwca 2024, gdy wraz z kobietami z Ukrainy usiedliśmy przy wspólnym stole, aby ugotować prawdziwy, tradycyjny barszcz ukraiński.

Gotujemy ze SPAR Polska

Zupa numer 383 została ugotowana szybko i sprawnie, a wszystko dzięki wolontariuszom ze SPAR Polska, którzy nie dość, że przyszli z nami gotować (zresztą, nie pierwszy raz ), to również przywieźli produkty, z których ugotowaliśmy aromatyczny żurek. Aby żurek smakował najlepiej, to potrzebowaliśmy jajka - 180 ugotowanych jajek było obieranych przez godzinę przez 3 nastolatki.Po przyjeździe na PST "Dworzec Zachodni" już czekała na nas kolejka, ale na szczęście dla wszystkich wystarczyło zupy. 100 litrów rozeszło się w przeciągu 40 minut, jednak tym razem wystarczyło też na dolewki.

Odwiedzili nas wolontariusze z IFMSA Poland

382. Zupa rozbrzmiała wieloma językami i wariacją na temat pomidorowej. Odwiedzili nas wolontariusze z IFMSA Poland Oddział Poznań i wspólnie przygotowaliśmy pomidorową z ziemniakami. Nikt się tego nie spodziewał, chyba, ale już wcześniej testowałam przepis i zupa wyszła naprawdę bardzo dobra: gęsta, pełna warzyw, mięsa, aromatu i smaku – palce lizać! Na dworcu też było nas sporo: nas, wolontariuszy, i ludzi, którzy przyszli zjeść i napić się czegoś ciepłego. Rozmawiałam z kilkoma osobami. Tak się trafiło, że akurat tej soboty zaczepiana byłam przez osoby z zaburzeniami.

Gotujemy z młodzieżą z Zespołu Szkół Łączności

381. Zupa była pełna młodej energii, pachniała grochówką i mocą dobrej aromatycznej kawy. A wszystko to za sprawą młodzieży z Zespołu Szkół Łączności w Poznaniu, która pięknie zaangażowała się w gotowanie oraz wydawkę na przystanku PST. Cieszy, że dołączyli do tych działań opiekunowie i pani dyrektor. Piękne postawy i dobry przykład! Dziękujemy! Ugotowaliśmy wspólnie 100 litrów grochówki tak wybornej, że na dworcu były nad nią ochy i achy.

100 litrów kapuśniaku to sporo, ale nasze termosy wróciły puste

380. Zupa, to ukłon w stronę kiszonej kapusty, żeberek i dużej ilości warzyw. 100 litrów kapuśniaku to niby sporo, ale nasze termosy wróciły z dworca puste. Ostatnio jest to regułą, choć pamiętam jeszcze czas, gdy zostawało nam trochę zupy na koniec wydawki na dworcu. Już dawno taka sytuacja nie miała miejsca. I niestety, przyczyną tego nie jest fakt, że nasze zupy są nieziemsko pyszne, ale to, że sukcesywnie przybywa ludzi, którzy przychodzą na posiłek. Z niepokojem obserwuję jeszcze jedno zjawisko.

Strony