Alkoholizm to straszna choroba

Alkoholizm to straszna choroba, która odbiera wszelkie uczucia, powoduje niezrozumienie społeczne wśród tych, którzy jej nie doświadczają. Z punktu widzenia osób nieuzależnionych wystarczy przestać sięgać po używki i wszystko w magiczny sposób się poukłada. Od kilku lat pomagamy takim osobom, ale nie jesteśmy terapeutami i nie chcemy otwierać ran, które powodują, że osoby w uzależnieniu tylko w taki sposób potrafią się znieczulić.
Kiedy do naszych mieszkań trafia osoba w kryzysie bezdomności bardzo często jest w uzależnieniu. Bywa, że ono jest skutkiem a nie pierwotnym powodem bezdomności. Rozmawiamy z taka osobą i znamy tylko pojedyncze epizody z życia. Staramy się nie wchodzić głębiej w to co przeżyli. Na początku skupiamy się na tym, aby osoba miała bezpieczne schronienie i jedzenie. Potem motywujemy, aby miała dokumenty, postarała się o stałe źródło utrzymania i zachowała abstynencję, bo to pomaga w utrzymaniu dobrych relacji i pracy zarobkowej. Namawiamy to skorzystania w naszej siedzibie z konsultacji psychologa i lekarza psychiatry. Mówimy o tym z czego jeszcze warto skorzystać, aby wzmocnić swoje postanowienie o zmianie. Często to wystarczy, żeby wesprzeć , pomóc i wybudować prawidłowe społeczne zachowania.
Bywa też tak, że osobę znamy już od dłuższego czasu. Nawet była w naszym zupowym mieszkaniu już raz czy dwa. Ciągle mamy nadzieję na zmianę, ale za każdym kolejnym razem znamy schematy w jakich się porusza i jesteśmy bardziej wyczuleni na te schematyczne zachowania. Jesteśmy w stanie przewidzieć co będzie dalej i jak to się skończy. Czasami wydaje nam się, że w mózgu osoby w uzależnieniu są takie trasy, które prowadzą do miejsc i znajomych, którzy z całą pewnością zrobią wszystko, aby osoba, które walczy o siebie przestała to robić i do nich wróciła. Nawet jak to jest ławka w parku czy pustostan, które w zimie nie są najlepszą opcją.
Wczoraj jedna z naszych mieszkanek pojechała na terapię uzależnień. Była w naszym mieszkaniu kolejny raz i odezwało się schematyczne działanie i powrót do „kontrolowanego picia” i starych znajomych. Miała do wyboru opuścić mieszkanie lub pojechać na terapię uzależnień i potraktować ją jako szansę na zmianę w sobie.
Jest mi z tym źle, że dostała takie ultimatum i że terapia nie była jej pomysłem na zmianę sytuacji. Dzień przed wyjazdem kupiłam jej bilet i pojechałam do mieszkania. Bała się tej nowej dla niej sytuacji. Nie do końca wierzyłam, że wytrwa w postanowieniu i dojedzie na miejsce. Wieczorem dostałam smsa: „Dziękuję Pani za wszystko. Jakoś mi lżej jak mi Pani i tą walizkę dała i papierosy i że jak mi będzie źle czy w potrzebie to mogę zadzwonić.
Ostatecznie dojechała, z przesiadkami, daleko od Poznania. Będzie tam 8 tygodni. Trzymajcie kciuki, aby jej skuteczność w walce o siebie była na 100%.
Pokój na nią poczeka, bo zawsze liczy się człowiek, a pieniądze na opłaty mam nadzieję, że dzięki dobrym ludziom wpłyną na nasze zupowe konto. Dziękuję, że z nami jesteście w każdej sytuacji.
Wiola