Zupa z wolontariuszami z Aquanet SA
Zupę numer 433 przygotowaliśmy wraz z wolontariuszami z Aquanet SA, którzy jak zawsze pojawili się u nas na czas i w licznym składzie. To było nasze pierwsze spotkanie w tym roku i naprawdę cieszyliśmy się, że znów możemy działać razem. To już ósmy rok naszej współpracy — dla nas ogromny zaszczyt, że wciąż jest dla nich atrakcyjna i ważna. Staszek godnie zastępował Agnieszkę, która nie mogła być z nami fizycznie, ale była myślami przez cały czas. Aga, melduję: wolontariusze spisali się na medal. Pracowali szybko, konkretnie i z ogromną sympatią. Termin marcowy już ustalony.
Ugotowaliśmy 100 litrów sycącej grochówki — mocno czosnkowej, z przysmażoną cebulą i kiełbasą. Po raz kolejny na wydawce usłyszeliśmy, że takich pysznych zup nigdzie nie ma. Staramy się, żeby to były posiłki, które sami chcielibyśmy zjeść. Do tego przygotowaliśmy 200 kanapek i poporcjowaliśmy ciasta, które dostaliśmy od dobrych ludzi z miasta, od wolontariuszy z Aquanet SA oraz od naszej Kasi i Andrzeja.
Była kawa i herbata. Gdy dojechaliśmy na PST Dworzec Zachodni, zaczął padać śnieg. Oprócz kanapek na pierwszym stoisku rozdawaliśmy też czapki — dla tych, którzy ich nie mieli. Odrobina dodatkowego ciepła na kolejną zimną noc.
Tego wieczoru tylko tyle i aż tyle mogliśmy zrobić dla osób, które nie mają domu lub żyją w niedostatku. Daliśmy ciepły posiłek, zainteresowanie, kubek gorącego napoju i kawałek domowego ciasta. Temperatura nie była bardzo niska, ale zimno było przenikliwe. Jeszcze długo czułam ten chłód, choć miałam poczucie, że po raz kolejny — dzięki dobrym ludziom — zaopiekowaliśmy się najlepiej, jak potrafiliśmy, tymi, którzy bez wsparcia nie byliby w stanie przetrwać.
Ciepło w sercu było, ale zbyt powoli rozgrzewało zmarznięte ciało, a przecież całość trwała jedynie 45 minut.
Wiola











