Trzej królowie
W ostatni wtorek roku przyszli we trzech. Trochę spóźnieni, stanęli przepraszająco w progu, nie wiedząc czy mogą dalej wejść. Jednego z nich znamy od wielu lat. Trzy razy na krótko zamieszkiwał w naszym zupowym mieszkaniu. Potem wyciągali go koledzy i uzależnienie. Najmłodszy z nich ma 29 lat i jest 7 miesięcy w kryzysie. Najstarszy jest w bezdomności od 15 lat. Trzymali się razem krążąc po mieście i śpiąc gdzie się da.
Umówiona byłam z jednym - przyszło trzech. Wielkim plusem i nadzieją na to, że mogą być wiarygodni w swoich decyzjach o zmianie sytuacji było to, że na spotkanie ze mną przyszli trzeźwi.
Wszyscy zamieszkali w jednym bardzo dużym pokoju. Dostali jedzenie, odzież, środki czystości. Moim warunkiem dalszej współpracy z nimi jest to, że podejmą stacjonarną terapię uzależnień. Każdy z nich w innym miejscu.
Są u nas tydzień. Starają się jak potrafią. Zostali zaangażowani w pomoc w naszym magazynie odzieży, bo ten czas, który był przeznaczony na poszukiwanie jedzenia i spania trzeba teraz czymś wypełnić. Czasami dajemy przestrzeń i patrzymy na co człowiek jest gotowy. Bywa tak, że potrzebne są twarde zasady i konsekwentne ich egzekwowanie. W tym przypadku jest taka potrzeba, aby dawać zadania i wymagać. Była już jedna poważniejsza rozmowa, bo u osób uzależnionych jest normą "naginanie" rzeczywistości i sprawdzanie na ile można sobie pozwolić.
Ważne, żeby w tym wszystkim pamiętać o sobie i nie pozwalać się ranić. Życzliwość i empatia nie powoduje tego, że nie widzimy złych rzeczy i prób manipulacji. Często jest tak, że dopiero postawienie granic powoduje u takich osób zmiany w sposobie myślenia i działania.
Każdy ma swoich trzech króli. My mamy takich. Przyszli z nowiną "chcemy się zmienić, nie chcemy tak żyć". To ważne słowa, ale ważniejsze jest to, co po nich się wydarzy. Będziemy wspierać, motywować, wierzyć, ale też twardo stąpać po ziemi nie dając się zmanipulować.
Trzymajcie za nich mocno kciuki i dmuchajcie w nasze skrzydła, żeby nam siły wystarczyło, a podmuchy i huragany, które z całą pewnością przyjdą nie złamały nam charakterów i wiary w pogubionego człowieka potrzebującego wsparcia innych ludzi.
Wiola
