Poznać smak wykluczenia

W środku nocy Zuzanna Dunne (nie znamy osobiście się ani nie jest zaangażowana w nasze działania - tyko w taki sposób, na odległość może nam pomóc) nie mogła spać, podobnie jak ja po tych wszystkich wydarzeniach. Ja od dzisiaj się ogarniam. Nie dobrze mi w smutku. Zuza postanowiła zadziałać na tyle ile może i założyła skarbonkę do której możecie wpłacać datki, żeby nam pomóc. Dziękujemy za tą oddolną inicjatywę i liczymy, że dzięki Waszemu wsparciu, mimo wszystko, zgotujemy wiele dobra.

Wczoraj poznaliśmy smak wykluczenia uczestnicząc w Imieninach Ulicy Święty Marcin. Dwa lata pod rząd mieliśmy miejsce w bezpośrednim ciągu komunikacyjnym na ulicy Św. Marcin. Było fantastycznie, radośnie, wolontariusze z uśmiechem wracali przemarznięci do siedziby. 400 litrów grochówki wydawane było do godziny 15. Potem były rogale od darczyńców z fajnych miejsc, kawa, herbata i rozmowy. Słyszałam „Wiola, musisz tam kiedyś być. Zobaczysz jaka fajna energia”, a ja jestem od trzech lat tylko od nocnego gotowania przed tym dniem i potem trochę odsypiam.

Jedna z naszych wolontariuszek nazwała miejsce, w którym były ulokowane namioty 4 organizacji pozarządowych „wyrostkiem robaczkowym”. Niby jest, ale nikt nie wie po co i może sprawiać problemy. Niewiele osób tam docierało, bo miejsce nie było oznaczone na mapie wydarzenia i dostęp spod sceny do której trzebabyło przejść przez ochronę był mocno utrudniony.

Wczoraj o 12.30 zadzwoniłam do Pani koordynującej wydarzenie, że w to miejsce nikt nie zagląda i czy możemy coś jeszcze zrobić. Nic nie zrobiono, ale miałam zapewnienia, że zaraz tam będą tłumy. Nie przyszły, a my mieliśmy perspektywę wyrzucenia do bio 300 litrów grochówki. Zaczęłam w myślach liczyć ile słoików nam potrzeba, żeby to zapakować i postawić na stoisku Jadłodzielnia Wildecka. I czy mamy tyle miejsca, żeby zamrozić 500 rogali. Ustawienie stoisk NGOsów, które zbierają w ten sposób pieniądze na posiłki dla osób ubogich w naszym mieście z dala od ludzi, z boku sceny i jednocześnie daleko od niej było fatalną decyzją, która miała przełożenie na nasze finanse i potrzebę zmiany miejsca, aby pieniądze, które podarowaliście nam na produkty nie poszły na marne i żeby czas naszych wolontariuszy zaangażowanych w działania miał wymierne korzyści…dla ludzi. Nam bliskie jest hasło „czyń dobro”. Dziś już wiemy, że dla każdego może znaczyć coś innego.

Chcemy Wam powiedzieć, że nie zmarnowaliśmy ani jednej porcji jedzenia. Dzięki szybkiej akcji i informacji na grupach wildeckich, że mamy do wydania 250 litrów grochówki ( potem okazało się, że jednak 300), bo do końca zostaliśmy na stoisku z nadzieją na tłumy. Na Rynek Wildecki przyszło tak dużo osób, że w ciągu godziny wydaliśmy całą zupę i z przywiezionych rogali zostało nam około 50 sztuk, które teraz się mrożą, ale w sobotę zostaną wydane na naszym zupowym spotkaniu z osobami potrzebującymi wsparcia żywnościowego. W tym miejscu zbieraliśmy do naszej puszki wolne datki za zupę i dyszkę za rogala. Uzbierało się 3000 zł. Łącznie zebraliśmy 7219 złotych. Do planu i naszych możliwości zabrakło jeszcze 2 z przodu. Niestety nie wszystko w tym dniu zależało od nas.

Dziś zawieźliśmy jeszcze półprodukty na 200 litrów zupy, która miały być dowiezione na stoisko do Jadłodajnia św. Brata Alberta. Jutro Siostry ugotują pyszną grochówkę dla osób korzystających z ich wsparcia. Wystarczy zagotować i wrzucić pulpę z grochu i gotowe!

Działanie w sytuacji kryzysowej musi być oparte na wielu pięknych osobach, które potrafią działać szybko i skutecznie. Dziękuję, że mam takie numery telefonów, na które zawsze mogę zadzwonić.

Dziękuję naszym wolontariuszom dla których wczorajszy dzień był trudnym doświadczeniem.

Dziękuję organizatorom Imienin Ulicy, że mogłam poczuć jak smakuje wykluczenie i jakie emocje wtedy się w człowieku budzą.

Dziś jest mi jeszcze smutno, ale kuchnia już posprzątana. Jest radość z tego, że nic się nie zmarnowało. Pieniądze nie przyszły do nas teraz mimo wysiłku wielu, ale wierzę, że dojdą do nas w inny sposób, żebyśmy nadal mogli „czynić dobro”.

Dziękuję!

Wiola