Gotujemy z wolontariuszami z Duda-Cars

457. Zupa. Było gorąco. Bardzo gorąco. Tak gorąco, że każdy ruch w kuchni wydawał się większym wysiłkiem niż zwykle. Dlatego tym bardziej jestem wdzięczna Wolontariuszom z Mercedes‑Benz Duda‑Cars i naszym stałym Zupowym, że zgodzili się gotować w taki upał. Ich obecność i zaangażowanie były ogromnym wsparciem - również finansowym, dzięki któremu mogliśmy przygotować ten ważny sobotni posiłek. Bardzo dziękuję!
Ela ugotowała pomidorową z ryżem - 100 sto litrów naprawdę pysznej zupy, która powstała z jej ogromnego trudu. Wiola dzień wcześniej zrobiła kompot z porzeczek. Były też kanapki, kawa i herbata. Kiedy my gotowaliśmy, Marta przyjmowała Was we Wdzięczniku, gdzie za piątaka można kupić książki, a Wiola częstowała arbuzową lemoniadą naszych sąsiadów podczas wydarzenia „Chleba i Wolności”.
Na dworcu znaleźliśmy kawałek cienia. Plan był prosty: jak najszybciej rozlać zupę, żeby nie trzymać ludzi w pełnym słońcu. Przyznam się Wam, że przez cały czas myślałam o tym, że wrócę do domu, włączę wentylator i po prostu odpocznę. I wróciłam. Tylko jedno nie dawało mi spokoju. Czułam żal, że ja mogę, ale nie wszystkich stać na taki luksus jak cztery ściany i wentylator. Bezdomność nie znika, kiedy jest upał. Tak samo jak nie znika zimą. Ona po prostu jest. Dzień po dniu.
Siedząc w domu przy wentylatorze i miałam świadomość, że ludzie, których chwilę wcześniej spotkaliśmy na dworcu, nadal nie mają dokąd wrócić i gdzie się schronić. Ta myśl nie dawała mi spokoju tego wieczora. Chyba dlatego chciałam się nią z Wami podzielić.
Uważajcie na siebie. Bez względu na pogodę. I bądźcie uważni na otaczający Was świat. To ważne.
Trzymajcie się w komfortowej temperaturze.
Wasz Zupowy wolontariusz,
Małgośka