Świeżość, lekkość, witaminy i ogrom energii - gotujemy z Lisnerem

453. zupa, którą ugotowaliśmy w ostatnią sobotę maja, miała w sobie wszystko, co wiosna potrafi podarować najlepszego: świeżość, lekkość, witaminy i ogrom energii. Była też pełna radości i zaangażowania, które wnieśli wolontariusze z firmy „Lisner”. Choć pojawili się u nas po raz pierwszy, w ogóle nie było czuć, że to debiut. Wskoczyli w rytm pracy z naturalnością „stałych bywalców”, ciekawi tego, co robimy i dlaczego zupa jest tylko początkiem większej historii.
Jak zawsze wszystko zaczęło się od czwartkowych zakupów. Do wózka trafiły warzywa na jarzynową pachnącą koprem, kalafiorem i młodą kapustą. Dzięki wsparciu finansowemu od Lisnera mogliśmy pozwolić sobie na pełnię sezonowych smaków. W piątek Jacek odebrał mięso na wywar i kanapki od „Whiskey in the Jar ze Starego Browaru”, a w sobotę - chleby, które od lat kupują nam klienci cukiernio‑piekarni „Wiktoria” na Dębcu. To małe, powtarzalne gesty, które tworzą wielką, wspólną opowieść.
Sobota jak zwykle przyniosła niespodzianki: ciasta, odwiedziny we Wdzięczniku, rozmowy, uśmiechy i tę charakterystyczną energię, która pojawia się, gdy ludzie działają razem. Dlatego tak bardzo ucieszyła nas wiadomość, że wolontariusze firmowi pojadą z nami na wydawanie. To moment, który domyka cały proces - pozwala zobaczyć sens gotowania i wymaga odwagi, bo wyjście ze strefy komfortu nigdy nie jest oczywiste. Oni mieli tę odwagę.
Wydaliśmy wszystko, co przywieźliśmy w termosach i skrzynkach. Ogromną radość sprawiły konserwy rybne od Lisnera – różne, kolorowe, pozwalające wybrać tę jedną, ulubioną. A możliwość wyboru to mała lekcja sprawczości, która potrafi znaczyć więcej, niż się na pierwszy rzut oka wydaje.
To była jedna z tych sobót, po których zostaje w człowieku ciepło: poczucie dobrze wykonanej pracy, wdzięczność za ludzi, którzy przyszli, i za tych, którzy pomagali. Uważność na człowieka – zarówno tego, któremu pomagamy, jak i tego, który pomaga – była wyjątkowo wyraźna i poruszająca.
Zaskakujcie nas częściej. Mamy nadzieję, że wkrótce znowu spotkamy się przy wspólnym gotowaniu. Do zobaczenia.
Wiola