Pierwszy kryzys finansowy i mieszkaniowy

W ciągu dnia odbieram kilkanaście telefonów. Zazwyczaj są to telefony z pytaniem czy coś może się nam przydać, jak można i gdzie dostarczyć, czasami z pytaniem jak nam można pomóc. Zdarza się, że ktoś w kryzysie zadzwoni z pytaniem gdzie może coś zjeść. Jest to pierwsza i najważniejsza potrzeba każdej osoby, a szczególnie tej bez dachu na głową, która nie może nic na szybko przygotować z tego co jest w lodówce, kiedy przyszedł kryzys finansowy.

Zanim odpowiem zawsze staram się dowiedzieć co takiego w życiu się wydarzyło i jaka obecnie jest sytuacja człowieka po tej drugiej stronie telefonu. Zawsze zapraszam do naszej siedziby we wtorki na spotkanie ze mną i naszych specjalistów. Nie wszyscy są gotowi, ale niektórzy przychodzą. Kiedy słyszę, że ktoś jest krótko w kryzysie to wiem, że jest większa szansa, że jest w fazie poszukiwania rozwiązania i z całą pewnością będzie na umówionym spotkaniu.

Tak też było i tym razem. Przyszło dwóch kolegów, znajomych, partnerów, którzy od 3 tygodni nie mają mieszkania. Był to ich pierwszy kryzys finansowy i mieszkaniowy. Próbowali w nocy spać w okolicy dworca. W ciągu dnia szukali dorywczych prac, żeby przeżyć kolejny dzień. Wiedzieli, że z ulicy nie będą w stanie chodzić do stałej pracy. Ktoś na dworcu dał im do nas telefon. Zadzwonili, a potem przyszli do naszej siedziby i opowiedzieli swoją historię.

Nie ocenialiśmy, nie chcieliśmy wpasować w nasze ramy „normalności”, nie szukaliśmy odpowiedzi na to jaka jeszcze jest tajemnica, czego nam nie mówią. Widzieliśmy dwie osoby, które przyszły z nadzieją na wsparcie. Gotowych na powrót do pracy od zaraz. Nie uzależnionych, ale trochę pogubionych w tym życiu.

Od 3 tygodni są w naszym zupowym mieszkaniu. Po kilku dniach od tego momentu podjęli pracę. Chyba już wiemy co było jednym ze składników kryzysu, który stanął na ich drodze. Będziemy wspólnie nad tym pracować. Wierzę bardzo w model redukcji szkód. Wierzę, że mieszkanie jest prawem, a nie nagrodą. Jedynie czego nam potrzeba to „mieszkań z gumy”, bo jest środek lata (co prawda ostatnie dni to jakby przedwiośnie), a w naszych mieszkaniach zostało jedno miejsce. Panu T., który jest na terapii obiecaliśmy, że znajdzie się u nas miejsce dla niego. Nie możemy zawieść…

Zupowe mieszkania mamy od 8 lat na 9 naszej działalności. Zawsze było to dla nas takie domykające działanie. Zaczynamy w sobotę od miski zupy, ale nigdy na niej nie kończymy. Budujemy relacje i wspieramy na miarę oczekiwań i możliwości człowieka w kryzysie bezdomności.

Ogłaszamy z ogromną radością i wdzięcznością, że po raz pierwszy zdobyliśmy dofinansowanie na zupowe mieszkania - na asystenturę i pracę specjalistów. Czeka nas 2,5 roku dobrej pracy, żeby wesprzeć w różnych dziedzinach i na miarę potrzeb osoby, które mają determinację, żeby z kryzysu wyjść. Będziemy też towarzyszyć w przestrzeni publicznej tym, którzy jeszcze potrzebują czasu na decyzję o zmianie. Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego, Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej w Poznaniu dziękujemy za wsparcie naszego projektu „Wsparcie asystenckie i mieszkaniowe dla osób w kryzysie bezdomności w Poznaniu" .

Prywatnie jestem wdzięczna, że po tych 8 latach mogę trochę „odpuścić” w tym temacie i że nie jestem już osamotniona we wsparciu mieszkańców zupowych mieszkań. Powoli to do mnie dociera i czuję lekkość. Cieszę się bardzo na ten nowy rozdział.

Z wdzięcznością,

Wiola