Raz deszcz, raz słońce
455. wspólne gotowanie zupy. Ostatnia sobota przywitała nas pogodą, która zmieniała się jak w kalejdoskopie - raz deszcz, raz słońce. Patrzyliśmy w niebo z nadzieją, że wydawka jednak odbędzie się w promieniach, bo zaplanowaliśmy lekkie, letnie menu: pyszną pieczarkową i truskawkowy koktajl. Z każdą ciemniejszą chmurą myśleliśmy, że to chyba nie był najlepszy pomysł… a jednak los miał dla nas niespodziankę.
Gotowaliśmy w małym składzie, jak na nasze możliwości, ale za to w ekipie zaprawionej w bojach, więc wszystko było gotowe na czas. Brakujące produkty mogliśmy dokupić dzięki wsparciu Unilever Polska - Fabryki, za co bardzo dziękujemy.
Kiedy dojechaliśmy przed 17:30, świeciło słońce. Sto litrów pieczarkowej, dwie skrzynki kanapek, kawa, herbata, ciasto i 35‑litrowy termos koktajlu… zniknęły w 30 minut. Oczywiście pierwszego zabrakło truskawkowego koktajlu, a jeszcze godzinę wcześniej zastanawialiśmy się, co z nim zrobimy, jeśli zostanie. Nie został ani jeden łyk.
Po 40 minutach, kiedy kończyliśmy rozmowy i powoli opuszczaliśmy dworzec, pogoda nadal była łaskawa. Dojechaliśmy do siedziby, rozpakowaliśmy auto… i wtedy przyszła ulewa. Jakby ktoś tam na górze trzymał ją w ryzach dokładnie tyle, ile trzeba.
Dziękujemy za życzliwość, za to, że po raz kolejny mogliśmy dać poczucie bezpieczeństwa i godności osobom w kryzysie. Jak widać, nawet pogoda nam sprzyja, choć bywa dynamiczna i nieprzewidywalna. Może dobro też ma swoją własną pogodę? I kiedy pojawia się w odpowiednim momencie, rozświetla wszystko wokół.>/p>
Z wdzięcznością
Wiola








