W tym tygodniu nakarmiliśmy ponad 150 osób i... nie tylko

W tym tygodniu „Zupa na Głównym” ponownie nakarmiła ponad 150 osób i nie tylko. To już nasze 172. spotkanie – w każdą sobotę, nieprzerwanie możecie nas spotkać na ostatnim przystanku PST „Dworzec Zachodni”. W tę sobotę rozpoczęliśmy gotowanie nieco później niż zwykle, bo o 13:00. No może nie wszyscy, ale większość wolontariuszy. Ja musiałem przyjść wcześniej, bo trzeba było zająć się rybą i zrobić wywar będący bazą zupy. Podobnie Gosia, ale to przez to, że jeszcze wcześniej trzeba było ugotować kawę i herbatę, i wlać je do termosu. A jeszcze dodatkowo, Gosia, Mariola i Zuza w tym tygodniu odwiedzały pustostany z gorącą herbatą, ciepłym słowem i ofertą pomocy, więc i z tego powodu musiały zacząć wcześniej. Oprócz termosów i drobiazgów nie były w stanie zabrać ze sobą tego, co mogą potrzebować osoby mieszkające w takich warunkach, więc dodatkowo pojechaliśmy we wskazane miejsca w niedzielny poranek „zupowozem” ze śpiworami, kanapkami, dobrym słowem i gorącą herbatą, aby mieszkający tam ludzie jakoś mogli przetrwać najbliższy czas. Ubyło nam troszkę pracy przy przygotowaniu paczek z żywnością, a to dzięki wsparciu w formie gotowych kanapek otrzymanemu od fundacji Allegro All For Planet. Pyszności! Bułeczki przygotowane i zapakowane tak, że aż ślinka ciekła na ich widok. Ciasta podrzucił nam niezawodny Andrzej, który mimo iż wyjeżdżał, to jednak znalazł czas na to, aby przywieźć nam je wcześniej do domu. Regularnie, od bardzo długiego czasu wspiera nas w ten sposób. Dziękujemy!

A zupa… Nie uwierzycie! Pierwszy raz w historii naszego gotowania zrobiliśmy soljankę rybną. Ciekawscy niech poszukają przepisu, a tym niecierpliwym można powiedzieć, że w dużym uproszczeni jest to mieszanka trzech zup: rybnej, pomidorowej i ogórkowej. Dziwne to brzmi, prawda? Ale smakuje przepysznie! I każdy, kto jej nie jadł niech żałuje. Każde nasze gotowanie tradycyjnie kończy się wspólnym posiłkiem, w którego trakcie degustujemy tę zupę, którą za chwilę zawieziemy na dworzec i uwierzcie mi, że po tak pożywnej soljance mnie samemu zrobiło się naprawdę gorąco.To wewnętrzne ciepło dostarczone przez posiłek było szczególnie ważne w tym tygodniu, ponieważ miejscami, nawet we względnie ciepłym Poznaniu, temperatura w nocy spadła do -18 stopni. Ludzie, którzy śpią i mieszkają „gdzie bądź” jakoś muszą sobie poradzić. Teraz przez zakaz zgromadzeń nie rozlewamy zupy z termosu i dostarczamy ją w zamkniętych pojemnikach. Nalanie zupy, zamknięcie pojemnika, zapakowanie jej do skrzynek, a skrzynek do auta, później sam transport i wydanie zajmują trochę czasu, więc aby zupa nie ostygła zbyt mocno do skrzynek wkładamy „dyżurne” koce termiczne, które zabezpieczają pojemniki przed utratą ciepła.

Samo spotkanie na PST przebiegło typowo. Filip zajął się kawą i herbatą, Marika i Justyna udzielały pomocy medycznej, Bartek wydawał maseczki jednorazowe, Gosia i Zuza rozdawały zupę i kanapki, a Chris i Wiola robili za wsparcie, dbanie o to, aby niczego nie zabrakło. Mariola z Alicją krążyły między ludźmi rozmawiając i podpytując o to i owo, a Magda robiła listę chętnych na odzież, buty i inne drobiazgi, które dzięki Wam we wtorek na PST imiennie rozdamy potrzebującym.

Posiłek wydawany na PST w sobotę to finał całotygodniowych działań. Teraz w „Zupie” sporo się dzieje. Uruchomiliśmy kolejne mieszkania – trzeba je doposażyć. Jednocześnie trzeba zadbać o te, które już funkcjonują. Do tego nasz staruszek „zupowóz” wymagał naprawy. Niby niewielkiej, ale na jakiś czas wyłączyła go ona z użytkowania, no i ktoś musiał się tym zająć, a pewne sprawy trzeba było zorganizować inaczej lub odsunąć w czasie. Pomagamy też „naszym” w pustostanach, spotykamy się z nimi w każdy wtorek, szukamy pracy, załatwiamy zasiłki, sprawy lokalowe (bo trafiają do nas z polecenia nie tylko osoby bezdomne, ale również starsze, niezaradne życiowo) i tak dalej, i tym podobnie. Wierzymy jednak, że z Waszą pomocą damy temu wszystkiemu radę!

Jacek