Spotkanie z byłą szefową i co z niego wynikło
425. Zupa w skrócie. Jakiś czas temu, pchając wielki wózek zakupów, spotkałam w sklepie moją byłą szefową, panią Małgosię. Uściskałyśmy się serdecznie. Popatrzyła na wielki wóz z zakupami z serii tych ze sklepów budowlanych i zapytała się "skąd takie zakupy?". W skrócie powiedziałam jej dla kogo i co robię. Zadzwoniła do mnie parę tygodni temu i powiedziała, że tak o nas myśli i chciałaby zasponsorować produkty na którąś z naszych zup. Przeleciał mi przed oczami kalendarz i mówię, że "15 listopada nie mamy nikogo kto nam zasponsoruje brakujące zakupy, bo chleby i mięso mamy od stałych sponsorów, ale warzywa, nabiał i inną spożywkę kupujemy na bieżąco". Pewnie już się domyślacie, kto zapłacił na wielki wóz zakupów w ostatnią sobotę
Z całego serca, dziękuję! Ugotowaliśmy pyszny krupnik z selerem naciowym, porem, pieczarkami, koperkiem, dobrą śmietaną. W kanapkach oprócz pieczonego mięsa była rzodkiewka, ogórki, rukola i kiełki. 100 litrów zupy i 180 kanapek. Nieczęsto mamy owoce, ale tym razem mogliśmy też kupić dwa kartony bananów. 170 osób dzięki temu wsparciu w sobotni chłodny wieczór nie doświadczało głodu.
Zawsze mamy też gorącą herbatę. Nastał czas na taką z cytryną. Kawa była mocno parzona, czarna-gorzka i biała-słodka. Odmroziliśmy rogale, które zostały nam po 11. listopada i wiedziałam, że Pani Paulina przywiezie nam 10 blach ciasta. Czyli plan na słodkie będzie zrealizowany. Okazało się, że wolontariusze ze Szkoły Podstawowej w Lusowie , którzy sami upiekli ciasta mając do dyspozycji tylko dwa piekarniki, tak się mocno zaangażowali, że wyszło ich 24! Oj Sara miała co kroić i pakować. Musiała skorzystać ze wsparcia, ale… słodkiego nikomu nie zabrakło. Pięknie dziękujemy!
Wolontariusze dopisali. Chociaż była obawa, że na wydawce może być za mało osób, to było nas w sam raz. Nakarmiliśmy wszystkich, którzy do nas przyszli. Niestety, było czuć atmosferę zatroskania i smutku. Nie są to takie spotkania, jakie bywają w lecie. Teraz każdy szybko zjada posiłek i nie ma długich rozmów, śmiechów i beztroski. Jesień i zima to trudny czas dla tych co domu nie mają.
Pamiętajcie o nas, wspierajcie, trzymajcie kciuki, dzielcie się czasem i pieniędzmi. Małe gesty wielu ludzi pozwalają nam pomagać osobom w kryzysach. Czuję ogromną wdzięczność, że trwacie przy nas już tyle lat i nawet nie wiecie jak często łapiecie moją rękę w ostatniej chwili i wyciągacie mnie na powierzchnię.
Dziękuję!
Wiola












