Pięknie pachniało ogórkową i koprem

429. sobotnia Zupa była intensywnym czasem spędzonym w naszej kuchni przez wolontariuszy. Czasami bywa tak, że do przygotowania posiłku mamy wiele osób, a bywa, że tylko kilka. I to była właśnie ta druga wersja. Kilka osób stanęło przed wyzwaniem przygotowania tego wszystkiego co zazwyczaj robi dwa razy więcej zaangażowanych w kuchenne działania. Pod przywództwem Eli pięknie się spisali. Zupa, kanapki, kawa i herbata były na czas i jeszcze była chwila, żeby wspólnie przy stole usiąść i zjeść przed wyjściem posiłek.
Druga ekipa działała w magazynie z rzeczami. Wszystko to, co od Was dostaliśmy trzeba posortować i było to już zrobione wcześniej jeszcze w naszej głównej siedzibie, a potem pomierzyć i położyć na półki, żeby później zrobienie paczki odzieżowej poszło sprawnie, bo jak po zapisach jest tych paczek 80 to naprawdę jest co robić i wybierać.
W związku z tym, że na gotowanie było niewiele osób to powiedziałam; „Ela jak będzie ciężko to daj znać. Przyjdziemy z Asią i pomożemy”. Nic takiego się nie wydarzyło więc dwa działania w jednym czasie były zrobione. Do mnie i do Asi dołączyła jeszcze po raz pierwszy Martyna ( z nadzieją, że nie ostatni), która stwierdziła, że jeszcze przyjdzie, ale nie spodziewała się, że tej pracy magazynowej będzie aż tyle. Gdy skończyłyśmy poszłyśmy do głównej siedziby, w której jest kuchnia. Już od podwórka pięknie pachniało ogórkową i koprem. Pięknie Wam dziękujemy nasi wolontariusze ( większość była pierwszy raz), że w tą sobotę daliście z siebie wszystko i pracowaliście podwójnie. Ela dziękuję, że zawsze mogę na Ciebie liczyć i czasami mogę odejść od zarządzania gotowaniem.
Oprócz 100 litrów zupy było 180 kanapek, termosy z gorącą kawą i herbatą, karton bananów i batony do wyboru Twix lub Snickers. Po jakimś czasie zauważyłam, że lepiej pytać z orzeszkami czy bez, bo wtedy decyzja jest łatwiejsza.
Wydaliśmy wszystko co zawieźliśmy. Spodziewaliśmy się mniej osób, bo wcześniej był też wydawany posiłek w tym dniu w paru innych miejscach. Okazało się, że nie miało to większego znaczenia, bo mniej osób nie przyszło.
Na szczęście w ten chłodny wieczór nikt nie odszedł głodny. Dziękujemy Aquanet SA za to, że dzięki Waszemu finansowemu wsparciu kupiliśmy produkty na ten posiłek. Dziękujemy za kolejny rok z Wami, z nadzieją na dalsze lata!
Wiola