Zupa 473. Dziewięć lat później wciąż przy tym samym stole

Powoli zaczynamy już myśleć o kolejnej sobotniej Zupie, planować zakupy, ustalać menu i przygotowywać się do następnego spotkania. Jednak nasze myśli wciąż wracają do minionej soboty, która była dla nas szczególna. Najpierw spotkaliśmy się z osobami korzystającymi z naszego wsparcia na PST Dworzec Zachodni, a później z wolontariuszami we Wdzięczniku. Był to dzień pełen wzruszeń, wspomnień i wdzięczności za wszystko, co udało nam się wspólnie zbudować przez ostatnie 9 lat.

Dokładnie 9vlat temu po raz pierwszy wyszliśmy z posiłkiem do osób potrzebujących. Nie mieliśmy wtedy profesjonalnej kuchni, magazynu ani doświadczenia. Mieliśmy za to wielką wiarę, trochę odwagi i garnek gulaszowej ugotowanej w domu. Było jej zaledwie 35 litrów.

Nie wiedzieliśmy, dokąd zaprowadzi nas ta droga. Nie wiedzieliśmy, ilu ludzi spotkamy po drodze, ilu wolontariuszy dołączy do naszej społeczności i jak bardzo zmieni się nasze życie. Wiedzieliśmy tylko, że są ludzie, którzy potrzebują wsparcia i że chcemy zrobić coś dobrego.

Dlatego na naszą rocznicową Zupę postanowiliśmy wrócić do początku i ugotować dokładnie tę samą zupę, od której wszystko się zaczęło. Tym razem jednak nie było to 35 litrów przygotowanych w domowej kuchni. Przy wsparciu naszych wolontariuszy oraz firmy Polskie Sieci Elektroenergetyczne S.A. przygotowaliśmy aż 100 litrów gulaszowej.

Po raz kolejny mogliśmy liczyć na finansowe wsparcie naszych partnerów. Zakupy do sobotniego gotowania zostały sfinansowane przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne S.A., a jak zawsze niezawodna Magda zadbała o ich przygotowanie i organizację. Dzięki temu mogliśmy skupić się na tym, co najważniejsze – wspólnym gotowaniu i przygotowywaniu posiłku dla osób potrzebujących.

Była to jednak sobota wyjątkowa nie tylko ze względu na rocznicę. Chcieliśmy, aby każdy, kto tego dnia pojawi się na wydawaniu posiłków, poczuł świąteczną atmosferę naszego wspólnego świętowania.

Dlatego oprócz gorącej zupy przygotowaliśmy również słodkie niespodzianki. Były czekolady, mandarynki i oczywiście tort urodzinowy. Każdy uczestnik sobotniego spotkania otrzymał swój kawałek. Za przygotowanie tego wyjątkowego wypieku serdecznie dziękujemy Pracowni Gastronomicznej Roberta Buchwalda, która pomogła uczynić ten dzień jeszcze bardziej wyjątkowym.

Gotowanie rozpoczęliśmy godzinę wcześniej niż zwykle. Gulaszowa należy do tych zup, które wymagają czasu, cierpliwości i dużej liczby składników. Trzeba przygotować warzywa, pokroić mięso, doprawić wszystko tak, aby smak było czuć w każdej porcji.

Na szczęście nasz zespół działał jak dobrze naoliwiona maszyna. Wolontariusze w niewiele ponad dwie godziny uporali się z krojeniem warzyw, przygotowaniem mięsa i zrobieniem kanapek. Pracy było dużo, ale jeszcze więcej było dobrej energii i wzajemnej współpracy.

Jedyną osobą, która nie zamierzała się spieszyć, była sama zupa. Gulaszowa potrzebowała czasu, by osiągnąć pełnię smaku i odpowiednią konsystencję. Ostatecznie była gotowa dosłownie chwilę przed tradycyjną godziną wyjazdu.

Na miejscu wydaliśmy wszystkie przygotowane posiłki. Spotkaliśmy wielu znajomych ludzi, ale także nowe osoby, które po raz pierwszy skorzystały z naszego wsparcia. Jak zawsze najważniejsze było dla nas to, aby każdy został przyjęty z szacunkiem i życzliwością.

W pewnym momencie przyszła też chwila na nasze małe świętowanie. Wspólnie odśpiewaliśmy „Sto lat”, a Ela rozpoczęła krojenie tortu. Każdy otrzymał swoją porcję. Było radośnie, ciepło i bardzo symbolicznie. Bo choć świętowaliśmy urodziny Zupy, tak naprawdę świętowaliśmy wszystkich ludzi, którzy przez te dziewięć lat współtworzyli tę historię.

Patrząc na ten dzień trudno było nie wrócić myślami do początku. Do pierwszej zupy gotowanej w domu. Do niepewności, która nam wtedy towarzyszyła. Do pytania, czy ktoś przyjdzie, czy wystarczy jedzenia i czy to wszystko ma sens.

Dziś znamy odpowiedź.

Dziewięć lat temu było 35 litrów zupy i jedna wielka niewiadoma. Dziś jest 100 litrów gulaszowej, setki zaangażowanych wolontariuszy, tysiące przeprowadzonych rozmów, niezliczone historie ludzi, którym udało się pomóc, i ogromna społeczność osób wierzących, że dobro naprawdę ma znaczenie.

Wchodzimy w kolejny rok naszej działalności bogatsi o doświadczenia, mądrzejsi o popełnione błędy i jeszcze bardziej wdzięczni za ludzi, których spotykamy na swojej drodze.

Wiemy, że przed nami kolejne wyzwania, kolejne soboty i kolejne historie. Wiemy też, że nie przejdziemy tej drogi sami.

Dziękujemy wszystkim wolontariuszom, darczyńcom, sponsorom, partnerom i osobom korzystającym z naszego wsparcia. Dziękujemy każdemu, kto przez ostatnie dziewięć lat dołożył choćby najmniejszą cegiełkę do tego, czym dziś jest Zupa na Głównym.

To dzięki Wam ta historia trwa.

I wierzymy, że wspólnie napiszemy jeszcze wiele jej pięknych rozdziałów.

Z wdzięcznością,
Wiola