9 lat Zupy na Głównym. 9 lat wspólnej drogi

Rocznice mają w sobie coś wyjątkowego. Pozwalają na chwilę zatrzymać codzienny bieg spraw, spojrzeć wstecz i przypomnieć sobie drogę, którą udało się przejść. To moment refleksji nad tym, ile potrzeba było wiary, odwagi, determinacji i wytrwałości, aby nie poddać się po drodze. To także okazja, by pomyśleć o wszystkich ludziach, których spotkaliśmy przez te lata i bez których Zupa na Głównym nigdy nie byłaby tym, czym jest dzisiaj.

Dziewięć lat temu nie mieliśmy wielkich planów strategicznych, rozbudowanych struktur ani pewności, dokąd zaprowadzi nas ten pomysł. Mieliśmy za to przekonanie, że nikt nie powinien być pozostawiony sam sobie i że czasami miska gorącej zupy może znaczyć znacznie więcej niż sam posiłek.

14 października 2017 roku po raz pierwszy wyszliśmy z jedzeniem do osób potrzebujących. Nie wiedzieliśmy wtedy, że rozpoczynamy historię, która przetrwa lata i połączy setki ludzi wokół idei pomagania. Nie przypuszczaliśmy również, jak wiele ta droga da nam samym.

Na samym początku wszystko wyglądało zupełnie inaczej niż dziś. Gotowaliśmy w domu, korzystając wyłącznie z własnych, prywatnych pieniędzy. Pierwsze zupy powstawały na zwykłej kuchence gazowej. Z czasem garnki robiły się coraz większe, a liczba osób potrzebujących rosła. W pewnym momencie gotowanie przenieśliśmy na ganek, gdzie na taborecie gazowym stał ogromny garnek, którego nie sposób było już wygodnie obsługiwać w domowej kuchni.

To były czasy pełne improwizacji, spontanicznych decyzji i ogromnego zaangażowania. Każda sobota wymagała przygotowań, organizacji i pracy, której często nie było widać z zewnątrz. Nasz dom stopniowo stawał się miejscem spotkań wolontariuszy. Kuchnia przez cały tydzień była centrum dowodzenia, miejscem planowania, gotowania, przechowywania produktów i przygotowywania kolejnych wydań.

Po sobotnich wydawkach wracaliśmy zmęczeni, ale szczęśliwi. A potem przychodziła niedziela i czas na sprzątanie. Nasz garaż coraz częściej zamieniał się w magazyn pełen rzeczy potrzebnych do pomocy. Mimo to nie narzekaliśmy. Wiedzieliśmy, że wszystko to ma sens.

Nie oznacza to jednak, że nie było obaw. Bywały momenty, kiedy zastanawialiśmy się, czy taki sposób działania zostanie dobrze odebrany. Czy nie pojawią się przeszkody, krytyka albo trudności, które okażą się zbyt duże. Strach czasem się pojawiał, ale po drugiej stronie zawsze był człowiek potrzebujący wsparcia. To właśnie on był najważniejszy. I to on sprawiał, że szliśmy dalej.

Dzisiaj czasami myślimy, że być może nie mielibyśmy już tyle szalonej odwagi, jaką mieliśmy dziewięć lat temu. Ale może właśnie dlatego takie rzeczy udają się wtedy, gdy bardziej słucha się serca niż kalkulacji. Gdy działa się dlatego, że coś jest potrzebne, a nie dlatego, że wszystko zostało dokładnie zaplanowane.

Przez te dziewięć lat przez Zupę na Głównym przewinęły się setki wolontariuszy, darczyńców, sponsorów i osób wspierających nasze działania. Jedni są z nami do dziś. Inni poszli własną drogą, zmienili miejsce zamieszkania, pracę lub życiowe priorytety. Wierzymy jednak, że każdy z nich zostawił tutaj kawałek siebie i swojej energii.

Mamy nadzieję, że nawet jeśli nie spotykamy się już tak często jak kiedyś, nadal myślą o Zupie z życzliwością. Bo to właśnie z takich ludzi zbudowana jest nasza historia.

27 marca 2018 roku oficjalnie zarejestrowaliśmy stowarzyszenie. Był to ważny moment, który otworzył kolejny etap rozwoju naszej działalności. Od tamtej pory wiele się zmieniło. Rozwinęliśmy działania, zbudowaliśmy nowe projekty i dotarliśmy do jeszcze większej liczby osób potrzebujących pomocy.

Jednak ten pierwszy, domowy etap zawsze będzie miał szczególne miejsce w naszych sercach. To był czas ogromnego entuzjazmu, budowania relacji i przekonania, że nawet niewielka grupa ludzi może zmieniać rzeczywistość wokół siebie. To wtedy powstały fundamenty wszystkiego, czym Zupa na Głównym jest dzisiaj.

Dziś, po dziewięciu latach, patrzymy na tę drogę z ogromną wdzięcznością. Za każdą ugotowaną zupę. Za każdą rozmowę. Za każdą osobę, która przyszła pomóc. Za każdą złotówkę wsparcia. Za każde dobre słowo i każdy gest życzliwości.

To nie jest historia jednej osoby ani nawet jednej grupy wolontariuszy. To historia całej społeczności ludzi, którzy uwierzyli, że pomaganie ma sens.

Dlatego chcielibyśmy Was dzisiaj o coś poprosić.

Czy pamiętacie nas sprzed dziewięciu lat? Jakie są Wasze pierwsze wspomnienia związane z Zupą na Głównym? Może pamiętacie pierwsze gotowanie, pierwszy wspólny wyjazd na dworzec, pierwszą rozmowę albo pierwszą osobę, którą spotkaliście dzięki naszej działalności?

Podzielcie się swoimi wspomnieniami w komentarzach. To właśnie z takich historii składa się nasza wspólna droga. To one pokazują, jak wiele dobra udało się stworzyć przez te wszystkie lata.

Dziękujemy, że jesteście z nami. Od dziewięciu lat.

Z wdzięcznością,
Wiola i Jacek