Zupa pełna energii, zapachów i dobrych ludzi

Każda sobota ma swoją historię. Są takie wydania, które zapamiętujemy szczególnie mocno nie tylko ze względu na przygotowany posiłek, ale także dzięki ludziom, którzy wspólnie z nami tworzą ten mały cotygodniowy cud. Tak było również tym razem.

Sobotni posiłek - Zupa nr 469 - przygotowaliśmy dzięki wsparciu wolontariuszy z Polskich Sieci Elektroenergetycznych S.A., którzy przyjechali do naszej siedziby z produktami zakupionymi według wcześniej przygotowanej listy. Co ważne, za wszystkie zakupy zapłacili dzięki wsparciu finansowemu swojej firmy. To właśnie takie zaangażowanie sprawia, że możemy regularnie przygotowywać pełnowartościowe posiłki dla osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej.

Pomoc przyszła również z innych miejsc. Świeże chleby otrzymaliśmy od klientów zaprzyjaźnionej piekarni na Dębcu, którzy kolejny raz pokazali, że dobro lubi się mnożyć. Mięso, podobnie jak od wielu lat, przekazała restauracja Whiskey in the Jar Stary Browar Poznań, za co jesteśmy niezmiennie wdzięczni.

Gdy wszyscy dotarli na miejsce, produkty zostały rozpakowane, a kuchnia zaczęła wypełniać się rozmowami i dźwiękami przygotowań, mogliśmy rozpocząć gotowanie naszego „sobotniego Meksyku”. W ruch poszły noże, deski do krojenia, garnki i przyprawy. Każdy znalazł swoje miejsce, a wspólna praca szybko zamieniła się w dobrze zorganizowaną akcję.

Tym razem na PST Dworzec Zachodni zabraliśmy 100 litrów treściwej zupy meksykańskiej. Aromatycznej, sycącej i pełnej warzyw, fasoli, kukurydzy oraz przypraw nadających jej charakterystyczny smak. Była rozgrzewająca i dokładnie taka, jakiej potrzeba w coraz chłodniejsze jesienne dni.

Zupa cieszyła się ogromnym zainteresowaniem. Ostatecznie wydaliśmy ją co do ostatniej kropli, ostatniego ziarenka fasoli i kukurydzy. Każdy litr trafił do osób, które tego wieczoru potrzebowały ciepłego posiłku.

Oprócz zupy przygotowaliśmy również kanapki, gorącą kawę i herbatę. Nie zabrakło także bananów, wafelków oraz porcji domowego ciasta. Drobne dodatki często wywołują równie dużo radości jak sam główny posiłek. Dla wielu osób są symbolem normalności i życzliwości, której tak bardzo brakuje w codziennym życiu.

Najważniejsze jednak jest to, że nikt nie odszedł głodny. To właśnie ten cel przyświeca nam od początku działalności. Chcemy, aby każda osoba, która przychodzi po pomoc, mogła otrzymać ciepły posiłek przygotowany z troską, szacunkiem i najlepszych dostępnych produktów.

Nasze sobotnie spotkania są niskoprogową formą pomocy. Nie oczekujemy od osób korzystających ze wsparcia dokumentów, deklaracji ani gotowości do natychmiastowej zmiany życia. Oczekujemy jedynie wzajemnego szacunku i spokojnego przebiegu spotkania.

Doskonale wiemy, że wiele osób przychodzących po zupę nie jest jeszcze gotowych na rozmowę o swojej sytuacji życiowej, terapię czy kontakt z instytucjami pomocowymi. Często jedyną rzeczą, na którą są gotowe, jest przyjęcie miski gorącej zupy. I to jest w porządku.

Dlatego podczas wydań obecna jest nasza socjalna Agnieszka, która rozmawia, odpowiada na pytania i wręcza wizytówki. Informuje, że we wtorki można odwiedzić naszą siedzibę, porozmawiać o swoich problemach i wspólnie zastanowić się nad możliwymi formami wsparcia.

Oczywiście zdarzają się sytuacje wymagające natychmiastowej reakcji. Gdy zagrożone jest życie lub zdrowie człowieka, nie wahamy się wezwać odpowiednich służb lub udzielić pomocy tu i teraz. Jednak głównym celem sobotnich spotkań pozostaje wyjście do człowieka i budowanie relacji, które z czasem mogą stać się początkiem większej zmiany.

Efekty tej pracy widzimy na różne sposoby. Czasami są to zwykłe słowa „dziękuję”, wypowiedziane przy odbieraniu posiłku. Innym razem jest to wtorkowe spotkanie w naszej siedzibie, kiedy ktoś przekracza próg i po raz pierwszy chce opowiedzieć o swojej sytuacji oraz poszukać rozwiązania swoich problemów.

Wiemy, że gdyby nie sobotnie spotkania, wiele z tych osób nie tylko pozostałoby głodnych, ale również mogłoby nigdy nie dowiedzieć się, że pomoc jest dostępna. Że można prosić o wsparcie. Że nie trzeba wszystkiego dźwigać samemu.

Dlatego tak bardzo cenimy współpracę z wolontariatami pracowniczymi i firmami, które chcą być częścią tego procesu. Dzięki ich zaangażowaniu możemy nie tylko przygotować posiłki, ale również budować przestrzeń do rozmowy, zaufania i dalszej pomocy.

Z całego serca dziękujemy Polskim Sieciom Elektroenergetycznym S.A. za kolejne wsparcie finansowe oraz obecność wolontariuszy. Dziękujemy za poświęcony czas, otwartość i gotowość do działania.

To nie jest łatwy wolontariat. Czasami nie wystarczy rozumieć sytuację drugiego człowieka. Trzeba jeszcze potrafić spojrzeć sercem. Trzeba umieć dostrzec człowieka tam, gdzie inni widzą tylko jego trudną historię.

Wy potraficie robić to mądrze, odpowiedzialnie i odważnie.

Dziękujemy, że jesteście z nami i współtworzycie ten łańcuch dobra.

Dobrego tygodnia!

Z wdzięcznością,
Wiola