Jedzenia nie wolno marnować

Każda sobotnia Zupa zaczyna się znacznie wcześniej niż w momencie, gdy w kuchni stawiamy pierwsze garnki na palnikach. Za każdym wydaniem posiłków stoją tygodnie planowania, rozmów, poszukiwania sponsorów i organizowania wsparcia. Bo żeby regularnie pomagać, trzeba mieć z czego gotować, za co kupować produkty i z kim tworzyć to niezwykłe dzieło pomocy.

Dlatego z ogromną wdzięcznością przyjęliśmy kolejne wsparcie od wolontariuszy i pracowników Unilever Polska - Fabryki. Już po raz trzeci w tym roku dzięki ich zaangażowaniu mogliśmy kupić wszystkie brakujące produkty potrzebne do przygotowania sobotniego posiłku. Wystarczyło nie tylko na zupę i kanapki, ale także na dodatkowy karton bananów, które później trafiły do osób korzystających z naszej pomocy.

Rozpoczęliśmy Zupę 468. Plan na tę sobotę był konkretny: 100 litrów aromatycznej zupy ogórkowej, 170 świeżych kanapek oraz termosy gorącej kawy i herbaty. Po cichu liczyliśmy również na odrobinę szczęścia. Każdy, kto zna nasze soboty, wie, że marzymy o tym, aby do ciepłego posiłku móc dołożyć coś słodkiego. Nigdy jednak nie wiemy, czy tym razem się uda.

I wtedy wydarzył się mały, a właściwie podwójny cud.

Z dwóch niezależnych miejsc otrzymaliśmy świeże produkty pozostałe po dużych wydarzeniach. Były bułki, porcjowane sery, owoce, babeczki oraz czekoladowe ciastka. Wszystko dobrej jakości, świeże i gotowe do rozdania jeszcze tego samego dnia. Produkty, które mogłyby się zmarnować, trafiły do osób, które naprawdę ich potrzebowały.

A przecież czekał już na nas jeszcze karton bananów.

Takie momenty przypominają nam, jak ogromne znaczenie ma odpowiedzialne podejście do żywności. Każdego dnia wyrzucane są tony pełnowartościowego jedzenia, które mogłoby trafić do ludzi znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej. Tym bardziej cieszy nas każda osoba i każda firma, która zamiast wyrzucać, decyduje się podzielić.

Do przygotowań dołączyli wolontariusze firmowi oraz Dyrektor Fabryki, który tego dnia nie tylko odwiedził nasze stowarzyszenie, ale również aktywnie zaangażował się w pomoc. Punktualnie o godzinie 13:00 rozpoczęliśmy wspólną pracę. Obieranie warzyw, krojenie, mycie, przygotowywanie kanapek i gotowanie przebiegały w doskonałej atmosferze.

Była to sobota podobna do wielu innych, a jednocześnie wyjątkowa. Dodatkowe produkty oznaczały dodatkową logistykę, więcej pracy przy segregowaniu i pakowaniu, ale także ogromną satysfakcję. Wiedzieliśmy, że dzięki wspólnemu wysiłkowi jeszcze więcej osób otrzyma wartościowy posiłek, a dobre jedzenie nie trafi do kosza.

Dzięki zaangażowaniu wszystkich obecnych udało się sprawiedliwie podzielić każdy produkt. Wszystko zostało starannie spakowane i rozdysponowane. Przygotowaliśmy nawet kilka słoików z żywnością na wynos dla osób, które potrzebowały dodatkowego wsparcia.

Sama zupa wyszła dokładnie taka, jaką lubimy najbardziej. Wyrazista, aromatyczna, przyjemnie kwaśna i pełna warzyw. Ogórkowa idealnie wpisała się w klimat wrześniowego wieczoru. Rozgrzewała, syciła i dostarczała tego, czego w chłodniejsze dni najbardziej potrzeba – prostego, uczciwego, domowego posiłku.

Najważniejsze było jednak to, że udało się nakarmić wszystkich, którzy tego dnia przyszli po pomoc. Nikt nie odszedł głodny. Każdy otrzymał coś ciepłego, świeżego i przygotowanego z troską.

To właśnie takie soboty lubimy najbardziej. Takie, podczas których można zobaczyć, jak wiele dobra powstaje dzięki współpracy wielu osób. Kiedy sponsorzy, wolontariusze, darczyńcy i ludzie o otwartych sercach wspólnie tworzą coś znacznie większego niż tylko posiłek.

Bo Zupa to nie tylko jedzenie. To także szacunek, odpowiedzialność i przekonanie, że żadne dobre jedzenie nie powinno się marnować, jeśli może pomóc drugiemu człowiekowi.

Dziękujemy wszystkim, którzy byli częścią tej soboty. Dziękujemy za wsparcie, zaangażowanie i wiarę w to, że nawet niewielkie gesty mogą zmieniać czyjś dzień na lepszy.

Z wdzięcznością,
Wiola