Zupa, która połączyła ludzi dobrej woli

Miniona sobota była kolejnym dowodem na to, że pomaganie ma wiele twarzy, ale zawsze zaczyna się od ludzi gotowych poświęcić swój czas, energię i serce dla innych. Tym razem 466. wydanie Zupy przygotowaliśmy i zrealizowaliśmy wspólnie z wolontariuszami z Polskich Sieci Elektroenergetycznych S.A., którzy dołączyli do naszego zupowego zespołu i stali się częścią tego wyjątkowego dnia.

Współpraca rozpoczęła się już dzień wcześniej. W piątek wolontariuszka Magda zajęła się zakupami wszystkich produktów potrzebnych do sobotniego gotowania. Dzięki wsparciu grantowemu mogła sfinansować całe przedsięwzięcie, za co jesteśmy ogromnie wdzięczni. Razem pojechałyśmy do siedziby firmy, aby rozładować i uporządkować zakupy, a w drodze powrotnej udało się jeszcze załatwić kolejną ważną rzecz – zakup butli z gazem, bez której trudno wyobrazić sobie nasze sobotnie gotowanie.

Był to jeden z tych piątków, które szczególnie cieszą. Taki dzień, kiedy mimo zbliżającej się soboty z naszego zupowego konta nie ubyła ani złotówka. To ogromna ulga i przypomnienie, jak wiele dobrego mogą zrobić partnerzy, sponsorzy i ludzie, którzy decydują się wspierać nasze działania.

W sobotni poranek wspólnie zabraliśmy się do pracy. W kuchni szybko zrobiło się gwarno, a kolejne osoby kroiły, mieszały, gotowały i przygotowywały produkty do wydania. Efektem tej pracy było 100 litrów aromatycznego barszczu pełnego warzyw i wartościowych składników.

Nie był to jednak zwykły barszcz. W ogromnym garnku oprócz buraków znalazły się ziemniaki, biała kapusta, fasolka szparagowa, marchew, seler i pietruszka. Nie zabrakło również mięsa, śmietany kremówki oraz pachnącego świeżego koperku. Tak jak zawsze zależało nam na tym, żeby przygotować posiłek sycący, pożywny i pełnowartościowy. Taki, który realnie pomoże przetrwać kolejny dzień osobom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej.

Oprócz gorącej zupy przygotowaliśmy ponad 160 kanapek, kawę, herbatę oraz dodatkowe przekąski. Mieliśmy także banany i rogaliki, które szybko znalazły swoich amatorów.

Szczególną radość sprawiły nam również domowe wypieki. Wolontariusze z Polskich Sieci Elektroenergetycznych przynieśli kilka blach własnoręcznie przygotowanych ciast. Do tej słodkiej inicjatywy dołączyli również nasi stali wolontariusze, którzy tym razem nie mogli uczestniczyć w gotowaniu, ale chcieli dołożyć swoją cegiełkę do sobotniego wydania.

Dzięki temu każda osoba, która odwiedziła nas tego dnia, mogła otrzymać nie tylko ciepły posiłek, ale również kawałek domowego ciasta. Dla większości z nas jest to drobiazg. Dla wielu osób stojących w kolejce po pomoc to jednak mały moment normalności i przyjemności, o który w codziennym życiu bywa bardzo trudno.

Tego dnia udało nam się nakarmić wszystkie osoby, które przyszły na posiłek. Ze wsparcia skorzystało 130 osób. Każda z nich otrzymała świeże jedzenie przygotowane z troską, uważnością i szacunkiem. Bo właśnie tak rozumiemy pomoc – nie jako rozdawanie tego, co zostało, ale jako dzielenie się tym, co najlepsze.

Jak zawsze obecna była również nasza lekarka Marta, która wykonywała opatrunki i pomagała osobom wymagającym podstawowej opieki medycznej. To ważna część naszych działań, bo za potrzebą jedzenia często kryją się także problemy zdrowotne, społeczne i życiowe, z którymi wiele osób nie jest w stanie poradzić sobie samodzielnie.

Wysiłek kilkunastu osób sprawił, że tego wieczoru 130 osób nie musiało martwić się o pusty żołądek. Jednak wiemy, że pomoc nie kończy się na wydaniu miski zupy.

Budowanie relacji oznacza także pomaganie w sposób mądry, cierpliwy i pozbawiony oceniania. Czasami najtrudniejsze jest dostrzeżenie potencjału w człowieku, który sam już dawno przestał w siebie wierzyć. Widzimy to bardzo często podczas naszych sobotnich spotkań. Spotykamy ludzi zagubionych, zmęczonych, zrezygnowanych. Takich, którzy przez lata słyszeli głównie o swoich porażkach, a bardzo rzadko o swoich możliwościach.

Kiedyś usłyszałam, że sama nasza obecność w każdą sobotę jest już wystarczająco ważna. I rzeczywiście, często do tego wracamy. Bo choć nie możemy zmienić całego świata, możemy być przewidywalnym punktem na mapie życia osób potrzebujących. Możemy być miejscem, do którego zawsze można przyjść po ciepły posiłek, rozmowę i życzliwość.

Mamy też nadzieję, że ktoś z tłumu osób korzystających z pomocy odważy się zrobić kolejny krok i poprosić o więcej niż tylko jedzenie. Na szczęście tak właśnie się dzieje. W każdy wtorek do naszej siedziby przychodzą kolejne osoby szukające wsparcia. Rozmawiamy, pomagamy odnaleźć odpowiednie instytucje, wspólnie szukamy rozwiązań i planujemy pierwsze kroki prowadzące do zmian.

Podczas sobotniego wydania odbyło się wiele takich rozmów. Rozdaliśmy wizytówki, odpowiadaliśmy na pytania i zachęcaliśmy do odwiedzenia naszej siedziby. Teraz z ciekawością czekamy na wtorek. Być może ktoś z osób, które spotkaliśmy przy termosach z barszczem, usiądzie przy naszym stole z kubkiem kawy i będzie gotowy opowiedzieć swoją historię oraz pomyśleć o zmianach.

Bo miska gorącej zupy jest czymś znacznie więcej niż posiłkiem. Bardzo często staje się początkiem rozmowy, zaufania i dalszej pomocy. To właśnie od niej rozpoczyna się wiele historii, które później prowadzą do ważnych życiowych zmian.

Dziękujemy wolontariuszom z https://www.pse.plPolskich Sieci Elektroenergetycznych S.A. za zaangażowanie, otwartość i gotowość do działania. Dziękujemy za wspólnie spędzony czas, za wsparcie finansowe, pomoc przy przygotowaniu posiłku oraz za to, że dołączyliście do naszego łańcuszka dobra.

Już dziś cieszymy się na kolejne wspólne działania.

Dobrego tygodnia wszystkim, którzy tworzą z nami Zupę na Głównym.

Z wdzięcznością,
Wiola